niedziela, 31 stycznia 2016

Powroty

Niezaprzeczalnie powroty nie nalezą do przyjemnych doznań, zwłaszcza gdy wraca się z fantastycznego,upragnionego, wyczekanego wyjazdu
Mi wystarcza 3 dni aby zapomnieć o rzeczywistości , tylko co potem. Potem trzeba wstać zregenerować siły i dalej robić to co robi się codziennie dzień za dniem. Jak na pewno zauważyliście mi powrót do codzienności zajął prawie tydzień, Pierwsze dni po wyjeździe okazały się koszmarem . Jak zwykle nie potrafię się odnaleźć ale z czasem wszystko wraca do normy a wyjazd staje się kolejnym lekko pożółkłym już wspomnieniem. W niedziele późno w nocy wróciłam z Zakopca. W stolicy polskich Tatr nie miałam czasu za bardzo aby skontaktować się z wami. Praktycznie moje dni wypełnione były od 8 rano do północy . Po pełnych emocji dniach od razu zasypiałam nie mając siły na nic . Ale nic wyjazd Zakopane nr 1 uznaje za zakończony i w pełni udany. Pogoda była cudowna, było śnieżnie słonecznie ale niestety bardzo mroźnie udało zrealizować mi się wszystkie plany, wiec do domu wróciłam szczęśliwa i spełniona :)Tak jak obiecałam w dzisiejszym poście chce pokazać wam moje miejsca w Zakopanem - Moje Xl-owe miejsca ( pewnie XS grzmi teraz patrząc na moje nowo utworzone nieistniejące słowo ) No dobra Oczywiście jako dziewczyna Xl w pierwszej kolejności pokaże wam miejsca do których chodzę aby coś schrupać No ale dajcie spokój jak tu podziwiać górskie krajobrazy z pusty żołądkiem ? Do dobra zaczynajmy
1. Restauracje kawiarnie kafejki w Zakopanem aż roi się od nich. Pamiętajcie nigdy przenigdy nie ograniczajcie swoich kulinarnych doznań w Zakopcu tylko do oscypka , oscypek to dopiero początek, przekąska. Na Podhalu trzeba zjeść, dobrze zjeść. w ten weekend na Krupówkach czułam się czasami jak słoń w składzie porcelany obijając się ( i to nie z powodu moich rozmiarów ) o ludzi reklamujących restauracji, pizzerie, . osobiście nie daje się skusić na ich nawoływania i od lat chodzę na obiad do tych samych restauracji. kocham pierogi w Staro Izbo, czy hałuski U zbója . No dobra obiad mam załatwiony a co z deserem? W zimne dni kocham rozgrzać się gorąca czekolada w Samancie 


2. Jest restauracja która zasługuje na odrębny punkt ( fanfary proszę )Tratoria Adamo. Położona przy placu niepodległości włoska restauracja kusi swoimi pizzami makaronami,sałatkami ,deserami .Może to dziwne ze to właśnie w Tatrach jest według mnie najlepsza włoska kuchnia, ale lepszej nie znajdziecie w całej Polsce Za co kocham to miejsce ? za niesamowity klimat, pyszna kuchnie , super obsługę. Poza tym to tam wydarzyła się jedna z najpiękniejszych rzeczy w życiu dużej kobiety XL i uwaga nie byli to związane z jedzeniem. Moze kiedyś wam o tym opowiem
 


3. Skocznia - miejsce kultu każdego fana skoków narciarskich. Wieka krokiew to mekka polskich skoków, oprócz momentów w którym kibicuje będąc na trybunie uwielbiam przechadzać się w te rejony i obserwować skocznie z daleka. Gdy nie ma na nich konkursu spokojnie można wjechać na gore skoczni, podziwia widoki i poczuć to co każdy skoczek czuje przed startem. W tym roku na zawodach koszmarnie zmarzłam. Nawet moja tusza ( warstwa izolacyjna ) nie dała rady uporczywym mrozom Ba nawet moja tusza w połączeniu z bielizna termiczna bluza traperskiej kurtka narciarska rękawiczkami czapka nie pomogła Bogu dzięki ze XS nie była z nami bo do domu wróciłaby jako cieniutki sopelek. Mimo lekkich odmrożeń mogę powiedzieć ze było fantastycznie , jak zwykle atmosfera na konkursach skoków w Polsce nie zawiodła mnie



4. Krupówki dla większości miejsce znienawidzone tłoczne głośne czasami zajeżdżające końmi:P  

są faktycznie specyficznym miejscem . ja uwielbiam Krupówki albo nie powiem inaczej uwielbiam raz czy dwa przespacerować się po nich. oczywiście pieniądze w dziwny sposób giną mi w tych rejonach. myślę ze nie tylko mi, co drugi turysta uszczupla swój portfel spędzając z cała rodzina wakacje w Zakopanem . Gdybym tylko moja tusza znikała tak szybko jak pieniądze z mojego portfela byłabym o polowe mniejsza od XS - bo jak dziewczyna Xl ma nie zjeść oscypka albo nie wejść do jakiegoś sklepu - No dajcie spokój . Tak jak mówiłam Krupówki to miejsce dla jednych magiczne dla innych kiczowate. Pełne pamiątek spod samiusieńkich Tater z napisem made in china kiedy jestem w Domu tęsknie za ich niepowtarzalnym klimatem. Ale po dwóch spacerach ,przepychaniu się przez tłumy turystów tracą one cała swoją magię Magiczny klimat wypierany jest przez kicz , czy namolnych sprzedawców

5. Co prawda na nartach nie jeździłam w ten weekend, ale może to dobry moment aby napisać o moich ulubionych stokach te 3 dni miałam wypchane okropnie ledwo wyrabiałam na zakrętach,wiec o sporcie nie było zbytnio mowy. na nartach jeżdżę od momenty gdy skończyłam 3 lata w Zakopanem mam swoje ulubione stoki chociaż zazwyczaj wybieram te poza Zakopanem np Suche , Rusin Ski, czy Białkę w samym Zakopca uwielbiam Szymoszkowa i Kasprowy Wierch. Ten ostatni jest wyjątkowy widoki są cudowne niczym w Alpach


6. Nie odwiedziłam tez jednego miejsca w trakcie swojego pobytu a mianowicie Chłabowki . Ta cześć Zakopanego jest kompletnie inna od reszty , cicha spokojna. Brak tam rzeszy turystów. To właśnie tam człowiek moze się przekonać za co kocha góry. Ta cześć Zakopanego jest dla mnie piękna szczególnie wiosna, latem. Choć zima tez ma swój urok


Lista zamykam chociaż nie jest ona do końca skończona. Gdybym chciała opisać wam wszystkie miejsca które kocham brakło by czasu a wam chęci do czytania tego . Zakopane jest na pewno specyficznym miastem. Ma tyle samo zwolenników co przeciwników. Jest to miasto głośne, tłoczne, ale zarazem pełne niesamowitego klimatu . Ma wiele miejsc cudownych nieodkrytych przez turystów i do odwiedzania tych was zachęcam Zakopane albo się kocha albo nienawidzi - wybór należy do was ale pomyślcie ile radości sprawiło wam kiedyś zdjęcie z białym misiem ( co prawda w tatrach jest brunatny ) na Krupówkach bo nie wierze ze takiego nie macie może dla takiej radości warto to miasto odwiedzić choć raz do roku .
Trochę się rozpisałam :) Życzę miłej niedzieli :D Myślę,że niedługo wpadnę,pokaże Wam część zdjęć z Zakopanego ,a teraz zostawiam Was z piosenką,która chodzi za mną  cały dzień :D Miłego tygodnia :*
Wasza XL


sobota, 30 stycznia 2016

Mnóstwo nowości, pełno wrażeń i ja-Xs

Hej Wam! ;)
Kolejny tydzień pełen wrażeń, przygód, nowych rzeczy. Chcąc skorzystać z zimy Xs musiała wybrać się na stok. Kilkanaście lat jeżdżenia na nartach dało się we znaki- nadszedł czas na zmiany. Być może też dlatego, że moje wystające kostki w zetknięciu z masywnym, twardym butem narciarskim sprawiały nieprzyjemny ból i odbierały komfort jazdy. Tym razem spróbowałam jazdy na desce snowboardowej. Zaczęło się przyjemnie. Wygodne buty, niezbyt ciężka deska, bardzo miły, zabawny i przystojny instruktor...to trwało tylko chwilę. Na wyciągu jeździć nie umiem..więc trzeba było zaiwaniać z tą deską na górę (dobre i tyle, że ta szkolna górka nie była taka wysoka). Jak udało się już wejść na szczyt, trzeba się było wpiąć w deskę (nie było to proste, a zadyszka po wdrapaniu na górę nie ułatwiała sprawy). Na sam koniec jazda...mój tyłek bardzo blisko poznał ten stok...można by nawet powiedzieć, że miał z nim większą styczność niż wypożyczony sprzęt. Na szczęście te wszystkie upadki były niezłą zabawą i wieloma wybuchami śmiechu, zarówno przeze mnie, jak i przez mojego instruktora. Po jakiś dwóch godzinach wspinania się na stok i prób zjeżdżania, udało mi się opanować (mniej więcej) na czym to polega. Byłam z siebie tak dumna, że nie przeszkadzały mi nawet nabite siniaki, obdarcia, czerwone kolana i tyłek. (Poza tym, na ciele Xs zazwyczaj spotyka się takie rzeczy, bo ktoś w nią wejdzie, zaatakuje ją ściana, czy drzwi...). Snowboard tak mnie wciągnął, że rodzice postanowili kupić mi mój własny sprzęt. ♥

Będąc w Polanicy udało mi się odkryć świetną restaurację z przepysznym jedzeniem. Szczególnie jedna z sałatek przypadła mi do gustu. Nawet ceny (naprawdę xl) nie odwiodły mnie do pójścia tam kolejny raz.


Następną stacją była stolica..a tam basen i istne szaleństwo. Natryski, wszystkie inne wodne atrakcje i sauna były przeze mnie wypróbowane i opanowane. Dopiero po całym szaleństwie pojawił się problem, jak zmyć ten chlor z włosów. Zrobiły się tak sztywne, że ledwo można było je ujarzmić (ale w końcu się udało).

Po basenie przyszedł czas na zaznanie pewnej ilości wiedzy w Muzeum Powstania Warszawskiego (historia nie może czekać na humanistę). Udało mi się zebrać cały kalendarz od 27 lipca 1944 aż do 5 października tego samego roku. Dodatkowo różne notatki z pewnych operacji wojskowych. Jak się jest w Warszawie, koniecznie trzeba tam zajrzeć...co prawda..dzikie tłumy Niemców, Anglików, Francuzów i ludzi innych narodowości mogą odstraszać, szczególnie Xs. Zniknęłam w tłumie na tyle, że moi rodzice zaczęli mnie szukać, a znaleźli mnie przemykającą pomiędzy dwoma wielkoludami, którzy nie zważając na nic atakowali swoimi cielskami pozostałych zwiedzających.
Następny dzień i jazda na łyżwach na stadionie. Ani razu nie upadłam, z czego wiele razy spowodowałam upadek..musiałam wyglądać naprawdę zabawnie tańcząc na lodzie, próbując złapać równowagę (ale co tam..i tak nikt mnie tam nie znał).
Kolejny tydzień zwiedzania różnych miejscowości zaliczony. Czas się ulokować w pokoju, z książką i herbatką, gdzie nikt mnie przez przypadek nie nadepnie, nie wejdzie we mnie, mówiąc, że mnie jakoś nie zauważył.
Trzymajcie się ;**
Wasza Xs

czwartek, 21 stycznia 2016

Jak się spakować w rozmiarze XL ?

Hej hej :)
Mówiłam wam ze jako dziewczyna XL żyje na maxa , pełnia życia. Za tym idzie kojenia moja cecha jestem strasznie aktywna ( No może nie w tym sportowym wymiarze ) mam 1000 pomysłów na minutę i jestem mistrzem w planowaniu wyjazdów , wycieczek, wakacji. Miesiąc bez choćby drobnego wyjazdu to trochę jak miesiąc stracony . Wiadomo szara rzeczywistość o której często wspominam w swoich  postach ( bo jak tu o niej nie wspomnieć ) koryguje moje plany . Ale zostawmy temat rzeczywistości w wymiarze XL. Jutro  wyjeżdżam. Niestety tylko na 3 dni ale lepszy rydz niż nic. Jadę do Zakopanego , miasta które kocham w całym jego wymiarze, miasta w którym chciałabym zamieszkać . Czasami zastanawiam się czy  w przeszłym wcieleniu  nie byłam jurną góralka, wychowująca ze swoim mężem góralem 5 dzieci. A zawodowo zajmująca się pilnowaniem owiec na hali :) Teraz pozostała mi po tym miłość do gór . A no i chyba góralskie oscypki, hałuski,moskole  zostały mi w boczkach. No dobra ale do rzeczy podróż to jedno, ale zanim wyruszy się w podróż należy się .... Spakować. I tu pojawia się problem,nienawidzę się pakować ( rozpakowywać tym bardziej )  nigdy nie lubiłam się pakować i zazwyczaj zabierałam się do tego na ostatnia chwile ...nigdy nie mogłam dopiąć walizki, bo przecież gdy ma się rozmiary XL, to i rzeczy ma się XL. A rzeczy XL zajmują ogromna ilość miejsca.Poza tym  pakując się zabierałam rzeczy na tysiące różnych wypadków : na wypadek śniegu , mrozu, deszczu, a nawet ataku kosmitów. Pakowanie wieczorem okazywało się zawsze kiepskim pomysłem, bo np. moja ukochana bluzka leżała  na dnie kosza na brudną bieliznę, a ulubione spodnie zawieruszyły się gdzieś. Lata przykrych doświadczeń z pakowaniem nauczyły mnie jednego -mojej własnej sztuki pakowania. Specjalnie dla Was przygotowałam poradnik jak się spakować szybko , dobrze i niczego  nie zapomnieć :)
1. Tydzień przed wyjazdem zróbcie orientacyjna listę rzeczy które chcecie ze sobą zabrać - żadnych konkretów po prostu wypiszcie ile potrzebujecie majtek spodni bluzek ...
2. 4  dni przed gdy znajdziecie chwile czasu przejrzyjcie czy wszystkie ubrania które chcecie zabrać są uprane uprasowane przygotowane
3. 2-3 dni przed etap którego nienawidzę  połóżcie w jedno miejsce wszystkie rzeczy które macie już przygotowane
4. 1 dzień przed  dołóżcie do przygotowywanych  rzeczy ubrania które jeszcze były w praniu czy prasowaniu
5. Wtedy tez możecie zakończyć proces pakowania odfajkowując listę z punktu pierwszego
 Ja  robię to tak ale myślę, ze ile ludzi tyle sposobów na pakowanie , każdy ma swój. Ale może mój sposób pomoże wam w tej trudnej jak dla mnie czynności
Moja walizka już spakowana , jutro rano wyjeżdżam . Myślę ze w niedziele lub w poniedziałek odezwę się  do Was ;)  i zrelacjonuje wam moja podróż . Pokaże wam tez moje ulubione miejsca w Zakopanem <3

wtorek, 19 stycznia 2016

Życie Xs zimą..

Cześć wszystkim! ;)
Spadł śnieg..wszędzie biało, mokro i zimno. To ostatnie przysparza Xs najwięcej problemów. Na zewnątrz całe ciało opanowuje niekontrolowane drżenie, kończyny przybierają różnokolorowe, dziwne odcienie, nos zamarza i pojawia się uciążliwy katar, a po jakimś czasie nie czuć palców u stóp i u rąk. Mimo robienia wszystkiego, żeby nie mieć styczności ze śniegiem, nie zawsze się to udaje. A więc co robić, gdy sytuacja zmusza nas do wyjścia? Oto 4 konieczne kroki dla osób, których ciałko nie grzeje.
Po pierwsze: unikać takich sytuacji, które zmuszają nas do wyjścia (przecież lepiej podziwiać naszą zimę przez okno)
Po drugie: ubrać podkoszulkę, koszulkę, sweter, bluzę, rajstopy, spodnie, ocieplacze (w zasadzie wszystko co tylko uchroni nasze ciało od niekontrolowanego drżenia)
Po trzecie: zanim wyjdziemy z domu należy owinąć się wielkim, ciepłym szalikiem, założyć ciepłą, wełnianą czapkę, grube, ciepłe rękawice (chociaż to i tak nie zawsze pomaga w walce z mrozem)
Po czwarte: nie wolno nam przejmować się, że nakładając na te warstwy ciepłą kurtkę, będziemy wyglądać jak ubraniowe kulki- przecież w końcu ludzie na ulicy nas zauważą (tak szczerze, to może nie nas...bo zginiemy pod tą masą ubrań, ale nasz strój będzie rzucał się w oczy).
Czas zimy przysparza wiele problemików, ale grunt to się nie dać. Zima daje nam też wiele możliwości...z uwagi na temperaturę aż chce się spędzać całe dnie na ćwiczeniach (wtedy jest nam nie tylko ciepło lecz gorąco). Sporty zimowe, w pomieszczeniach dają przecież tyle radości. Zimno sprawia, że ludzie szukają ze sobą kontaktu, zatem rozwijają się nasze miłości. Zaczynamy doceniać ciepłe napoje, a o jedzeniu nie da się zapomnieć. Poza tym..widząc śnieg na ziemi, na drzewach można poczuć się jak w bajce... (Z tych zawierających śnieg kojarzę te 3: "Krainę Lodu", "Królową Śniegu" i tą, o której się teraz zapomina "Dziewczynkę z zapałkami"). Zresztą sami zobaczcie jak zima potrafi oczarować...

Trzymajcie się ;**
Wasza Xs

niedziela, 17 stycznia 2016

Xs, Bonarka i jedzenie ;)

Hej Wam! ;)
Ostatnio miałam tydzień jeżdżenia po różnych miejscowościach..co prawda, przy okazji, ale to i tak nie zmienia faktu, że sobie pozwiedzałam. Będąc w Krakowie odwiedziłam galerię, a tam..pełno odszykowanych mężczyzn i kobiet. Dziki tłum opanowany szałem zakupów i radością z dobrze wydanych pieniędzy..a ja, mała kobietka, robiłam slalomy, zwody, uniki, zmiany tempa..a wszystko po to, żeby Ci ludzie mnie nie stratowali. 

Bycie Xs wiąże się z ciągłym strachem przed typowymi miłośnikami takich sklepów jak McDonald's, KFC, Burger King, itp, którzy pewni swoich racji, idą przed siebie, a ludzie w ataku paniki odskakują spod ich nóg. Jednak gorszą sytuacje stanowi, kiedy ci pożeracze fast-foodów spotkają się ze sobą na drodze..wyglądają wtedy jak dwaj zawodnicy sumo szykujący się do ataku. Nigdy nie widziałam końca tego mierzenia się na spojrzenia, bo czmychałam gdzieś z boku, wykorzystując zastopowanie się przemarszu dzikiego tłumu. W takich przypadkach uważam jednak, że rozmiar ma znaczenie..oni mają pewność siebie w rozmiarze Xl a nawet XXL.
Co do chodzenia po sklepach, to wszyscy dobrze wiedzą, że tego nie lubię..jednak mama nie chciała wybierać za mnie i wysłała mnie do kilku. Wiele rzeczy mi się podobało, nawet opanowała mnie radość, że będę je miała. Jednak przy rozmiarach zaczął się problem..wszystkie Xs i S wyprzedane, a w reszcie, znając życie, będę wyglądała jak w worku. Wtedy zaczęły się moje rozważania..dlaczego te rozmiary są tak szybko wyprzedane. Wszystko się wyjaśniło, gdy w przymierzalni zobaczyłam grupkę odszykowanych dziewcząt, które niczym hieny pilnowały swoich łupów, wydając resztki kieszonkowego. Zastanawiające jest, dlaczego każda z nich, pragnąc być tak piękną, szczupłą i powabną, namawiała inną, żeby wzięła coś, w czym będzie wyglądać gorzej od niej. Czy aż tak liczy się wygląd, uroda?

Kolejnym z moich przystanków był Ostrowiec Świętokrzyski i mój ulubiony "Pasta Land". Makaron z sosem nr 3 zawrócił mi w głowie. Do tego świeżo wyciskany sok i już czułam się świetnie. Wszystko świeże, zdrowe, podane w nietypowy sposób, bo w kubeczkach i takie pyszne. Jak kiedyś będziecie w Ostrowcu, to możecie się udać na ulicę Młyńską i tam zajrzeć ;) My byliśmy zadowoleni. A tak to mniej więcej wyglądało:

Tym jedzeniowym akcentem zakończę. Trzymajcie się ;**
PS co do Twojego teściku Xl to nie wyobrażam sobie nie pójść do kina bez popcornu i zasypiając zastanawiam się co zjem na śniadanie, bo moja lodówka zdąża opustoszeć przez noc :D 
Wasza Xs.

piątek, 15 stycznia 2016

A może to właśnie ty jestes XL ? :D

Hej :)
Pewnie zastanawialiście się czy mój słomiany zapał wygrał juz nad chęcią prowadzenia tego bloga... Otóż nie nad chęcią prowadzenia tego bloga wygrywa nieustannie moja szara rzeczywistość -  szkoła, korki. Chciałabym obiecać Wam regularność ale niestety nie mogę :( Będę się starała z całych sił,aby moje wpisy pojawiały się tu dosyć często. Dziś  w ramach rekompensaty za moja nieobecność mam dla Was coś nietypowego ...  mały QUIZ-TEŚCIK :D
Bycie dziewczyna XL to przede wszystkim stan umysłu.Dokładnie nie pomyliłam się :D  Oczywiście waga i trochę większe rozmiary to prawie nieodłączny element .Ale obojętnie czy ważysz 5kg za mało a może 10 kg za dużo możesz  być dziewczyną XL. Przed wami  siedem typowych zachowań dziewczyny XL. Jeżeli choć 3 z nich sa elementem waszego życia możecie dumnie dopisać do swojego nazwiska te dwie litery X i L (niezależnie od waszej wagi ). Miłej  zabawy :)

1. Zasypiając myślisz o tym co dobrego możesz zjeść na śniadania, bo przecież śniadanie daje nam energię na resztę dnia :)

2. W gorsze dni, kiedy wydaje Ci się,ze cały świat jest przeciwko Tobie,wstajesz z łóżka tylko po to aby coś zjeść.

3. Uwielbiasz topić smutki w wielkim pudełku lodów czekoladowych.

4. Siedząc w szkole, na spotkaniu,w pracy twoje myśli pożerają już obiad,który  czeka na Ciebie w domu.

5. Nie wyobrażasz sobie pójść do kina bez odpowiedniej porcji popcornu.( cola na przepicie tez się przyda )

6. Nigdy nie zapominasz o jednym z 5 posiłków dnia ... Czasami o jednym z 7,8 czy 9 posiłków dnia.

7. Dzień jest szary i gorzki bez drobnej ( lub większej) słodkości

Tak jak mówiłam,gdy zauważasz choć 3 podobne zachowania w swoim życiu jesteś dziewczyna XL.
Nie ma się co smucić ktoś na tym świecie  musi być fajny a jak nie my dziewczyny XL to kto ? :D

 A teraz cos kompletnie z innej beczki :D Zastanawialiście się może co dziś za dzień ? 15.01 piątek-  to oczywiste. Przed nami weekend ( mam nadzieje, że wszystkie Wasze plany wypalą ). Buszując dzis po internecie znalazł pewną informację. Otóż 15.01 to Dzień Wikipedii, a bardziej dokładnie jej urodziny.Nasza wspaniała encyklopedia powstała dokładnie 15.01.2001. Pomyślcie tylko ile razy ciocia Wikipedia ratowała nasze zadania domowe, lub udzielała nam odpowiedzi na nasze nieraz durne  pytania. Myślę,że w dniu jej 15 urodzin śmiało możemy nazywać ją członkiem naszej rodziny :)

 Niestety czas mnie goni muszę juz lecieć :(
Więc Udanego piątku :) Mam nadzieję,że spotkamy się jeszcze na tym weekendzie :)
XS mam nadzieje ze ty tez zrobisz mój quiz i pochwalisz się swoim wynikiem. Może nie do końca jesteś taka xs :P

Wasza XL

niedziela, 10 stycznia 2016

4...5...6... Xl zabrała mi podium..

No to teraz moja kolej :) 
Nie zaskoczę Was na pewno, pisząc, że jestem Xs. Jednak myślę, że uda mi się to pisząc, że kocham jedzenie...tylko, że..jest w kolejności zaraz po: uprawianiu sportu, fotografowaniu, tańczeniu, chow-chowach, mopsach, zapachu nowości i pasty do zębów, czytaniu książek (nawet lektur), marnowaniu czasu przed telewizorem lub komputerem, słuchaniu muzyki, nieudolnych próbach śpiewania, spaniu i uczeniu się (no dobra..z tym ostatnim to przesadziłam). Dla mnie dzień bez jedzenia, nie jest dniem straconym..czasem nawet zupełnie o nim zapominam. Jednak lubię to robić. Przeróżne smaki, kolory..coś co urozmaica nasze życie. Moich pasji jest tak dużo, że nie mam czasu, żeby je tu wszystkie wymieniać. Jednak do tych szczególnych należy sport. Pływanie, ćwiczenia siłowe, zumba, shape, aerobik...to wszystko to, bez czego nie da się wytrzymać. Nie przeżyłabym też długo bez tzw "suszenia ząbków". Kocham śmiać się tak, że aż łapie mnie skurcz twarzy. Poza tym uwielbiam tańczyć, robić zdjęcia (szczególnie wszystkiemu, co małe, bo łapiemy wspólny język), wydawać z siebie odgłosy przypominające śpiew oraz poznawać nowych ludzi, miejsca i smaki. Choć wydawać by się mogło, że lubiąc nowe rzeczy, lubię je kupować, to prawda jest zupełnie inna. Nie znoszę zakupów. Mimo moich niewielkich rozmiarów ubrania nie zawsze na mnie dobrze leżą. Właściwie prawie każda rzecz wygląda na mnie jak na wieszaku. To, że jestem Xs potwierdza także mój biust..więc wydekoltowane bluzki i obcisłe ciuszki- po prostu odpadają. 
Mimo nie za dużej postury potrafię wyróżnić się spośród tłumu..widoczne jest to zwłaszcza wtedy, gdy wieje wiatr... wtedy ja, latam z jednego końca chodnika na drugi, próbując stąpać po podłożu. Więc jeżeli zauważycie kiedyś balona przypominającego człowieka..błagam- ratujcie mnie. 
Spanie uwielbiam, ale mam problem z kładzeniem się spać...mam tyle ciekawych rzeczy do robienia, że po prostu nie mam kiedy się położyć..a skutki tego widać rano, kiedy zaspana spóźniam się na historię i trąc oczy po raz setny tłumaczę, że utknęłam w korku, zacięłam się w łazience lub że 20 minut szukałam sali (chociaż od początku roku mamy w tej samej). Moje roztrzepanie i przygotowanie na lekcje sprawia, że jakimś cudem historyk w to wierzy..:0 
Hmm..trochę się rozpisałam. Już kończę.
 Mam nadzieje, że ten blog będzie czytany i że z Xl lub Xs ktoś będzie mógł się utożsamić. Trzymajcie się ;**


Wasza Xs. 

sobota, 9 stycznia 2016

1..2...3... zaczynamy :)

Hmm... Od czego zacząć ? XS wymyśliła abyśmy opowiedziały kilka słów o sobie. No to dobra :)
Nazywam się... nie będzie prościej- jestem dziewczyną XL. Te dwie literki idealnie odzwierciedlają mój charakter i wygląd. Kocham jeść i tej cechy nie da się u mnie ukryć. Oprócz momentów w których faktycznie coś konsumuję można poznać mnie po trochę większych rozmiarach niż modelki Victoria Secret. Ale co tam .. w końcu więcej ciałka do kochania, a facet nie pies,żeby na gnaty leciał <3 Moje pasje - mam ich wiele, niektóre pojawiają się i znikają,niestety przegrywając walkę z moim słomianym zapałem. Ale gdy coś naprawdę kocham kocham to na maxa, do grobowej deski. Kocham góry- szczególnie zimą.To one nauczyły mnie,że wejście na szczyt nie jest najtrudniejsze. Najtrudniejsze jest samo zejście,kiedy jesteśmy zachłyśnięci swoim sukcesem i nie zauważamy drobnych kamyków,rzucanych nam pod nogi .  To łączy się z moją kolejną pasją - narciarstwem. (codziennie dziękuje Bogu,że są sklepy w których można kupić kombinezony XL ) W zimie jestem niczym Lindsey Vonn u szczytów swojej formy,pokonując kolejne slalomy giganty :P Kocham sport ... no dobra jak mam być szczera muszę to doprecyzować , a więc kocham oglądać sport i to właśnie ten zimowy- szczególnie skoki narciarskie. Co roku jestem na Pucharze Świata organizowanym w Zakopanym. Kiedy zobaczycie białą kulkę toczącą się na stoku,czy w stronę skoczni to nie żaden bałwan tylko ja dziewczyna XL. Ale uprawiać sporty też lubię - może ich efekty nie są zauważalne :p Kocham zumbę. Spontaniczne solówki,które wykonuję razem z XS, gdy zapomnimy kroków,  są świetne :p
Uwielbiam podróżować, a co za tym idzie latać samolotem. Na wysokości czuję się wolna niczym ptak. O dziwo moja waga nie powoduje jeszcze turbulencji na pokładzie.
Kocham czytać książki, oglądać filmy i spać . Nie należę do nocnych marków... czasami godzina 21:00 to dla mojego puszystego ciałka pora snu :D
Skoro moje rozmiary są maxymalne :P to i ja staram się żyć na maxa. Szkoda tylko,że moja szkoła i profil biol-chem, zbiorki Pazdro,Witowskiego  niszczą moje pragnienie życia na maxa.Ale od czego są ferie,wakacje, weekendy :)
Po co mi ten blog ? Po to aby zrobić coś nowego. Podobnie jak Ross z "Przyjaciół" obiecałam sobie,że codziennie w 2016 roku będę robiła coś nowego.
9.01.2016- założyłam bloga razem z XS
Mam nadzieję,że nie będziecie się z nami nudzić . A teraz buziaczki :* pora spać :)
Wasza XL

O nas

Jest nas dwie - XL i XS. To,że urodziłyśmy się równy miesiąc po sobie to nie przypadek. XL urodziła się pierwsza i przez miesiąc do urodzenia XS nie marnowała swojego czasu- zdążyła urosnąć do pokaźnych rozmiarów.To jak wyglądamy odzwierciedla idealnie nasze charaktery,pragnienia i nadzieje. Idealnie się uzupełniamy,nie tylko w sferze charakterów,ale także rozmiarów-razem tworzymy tzw. onesize. Mamy nadzieję,że nie będziecie się z nami nudzić- tak jak my nie nudzimy się ze sobą
PS Pomysł na tego bloga zrodził się przy talerzu andruta i 4 ciasteczkach owsianych :)