poniedziałek, 28 marca 2016

Po długiej przerwie.....

Brak czasu to chyba największy wróg osób,ktore chcą coś osiągnąć , zrobić coś nowego. Jak widać okazał sie też największym wrogiem 2 kobietek,ktore chciały poprowadzić swoj blog. Walka sumo miedzy brakiem czasu, a dziewczyna XL nic nie dało. Chowanie sie przed nim XS w najmniejszych kątach, również nie okazało sie skuteczne.
Do czwartku mogłam wymawiać się szkołą, bo faktycznie jest ona bardzo absorbująca. No ale w koncu mamy wolne ... Szczerze mówiąc nie wiem kiedy i na czym moje wolne rozpłynęło się. Oczywiscie człowiek poplanował patę rzeczy, ale jak to z planami bywa .... W czwartek wychodząc z domu o 9 nie zdawałam sobie sprawy, ze wroce do niego dopiero po 17. Najpierw wizyta u kosmetyczki , to wiadomo czysta przyjemność :) a potem się zaczęło uciekł mi autobus, dotarłam spóźniona do babci, gdzie musiałam umyć okna, a na koncu musiałam jeszcze zrobic zakupy. Uwierzycie mi, ze po wszystkim byłam wykończona. Miłym akcentem tego dnia był fakt,że dotarła do mnie moja torebka - moje dosyć spore tousowe szczęście :)
Piątek był to czas sprzątania, zakupów :)
Sobota wiadomo święcenie, potem kuchnia . Ukazałam swój kulinarny talent, co prawda głownie wspomagany przez thermomix.
Niedziela nie musze Wam mowic na czym zleciała. Wyszłam z domu o 11 wróciłam o 23 i gdzie podziały sie te wszytskie godziny. W koncu teraz w lany poniedziałek znalazłam moment, dosłownie moment bo musze szykować sie do kościoła :)
Ten post miał byc takim moim usprawiedliwieniem i informacja ,że żyje. Myślę,że niedługo pojawi sie tu kolejny mojego autorstwa
Trzymajcie sie
Wasza XL

środa, 16 marca 2016

Wyjazd, brak czasu, nauka, smakołyki- czyli życie Xs

Hej Wam! :D
Okres trudnych prac, wysiłku umysłowego i fizycznego, brania udziału w konkursach już za mną :D jeszcze tydzień do świąt, do upragnionego odpoczynku (który i tak będzie zakłócony mnóstwem nauki). Ostatnio cały weekend spędziłam w górach, a pomimo tego, że na stoku grzęzło się w błocie i tak udało mi się poobijać się, próbując jeździć na desce. Oscypki, mądrzy znajomi rodziców, masa dobrych obiadów i wizyta w pijalni czekolady ❤...szkoda, że to już minęło. Od razu w poniedziałek czekał mnie sprawdzian z idiomów i przymus pisania pracy na niemiecki. Ogrom nauki tak mnie przygniótł, że czułam się jakby mnie wypchnięto z 8piętra..więc kiedy Xl zaczęła sezon fit, Xs musiała siedzieć i wkuwać, nie mogąc nic się poruszać :(. Całe szczęście, że pozytywny nastrój wrócił, dzisiaj luźniejszy dzień, wybieram się na aktywną kobietę i mam nadzieję, że Xl mi potowarzyszy :D.  Wpadłam na pomysł otwarcia sezonu fit, więc mam zamiar relacjonować Wam wszystkie nasze postępy, jak myślicie? Uda się nam żywić zdrowo do wakacji? Bo ja wiem, że nie..te wszystkie słodkości, pyszne rzeczy tak przyciągają..mimo, że aż tak nie przepadam za jedzeniem, to jak zobacze coś, co tak pięknie wygląda, to nie mogę się temu oprzeć :D. 
Po długiej przerwie niepisania, mam nadzieję, że posty będą się tu pojawiać częściej. 



Trzymajcie się ;**
Wasza Xs




piątek, 4 marca 2016

Koniec tygodnia- czas na ćwiczenia :D

Hej Wam! ;)
Dzisiaj kochany piątek, kiedy wreszcie znajduje się chwila na relax...ale to nie o odpoczynku będzie ten post. Ten post będzie oo...ćwiczeniach :D. Właśnie w piątek, kiedy wreszcie mam czas, lubię sobie poćwiczyć.
Wyciągam z kąta przy lustrze matę, zakładam zniszczone częstym zakładaniem sportowe buty (które jako jedyne ze wszystkich mnie nigdy nie obtarły), biorę ciężarki, włączam muzykę i zaczynam trening.
 Nie robię jakiś skomplikowanych ćwiczeń, nie ćwiczę ze sławną, pomocną Chodakowską, tylko sama sobie wymyślam, co będę ćwiczyć. Czasem włączam sobie Mel B. Jest tak pozytywna i powoduje w ciele tak przyjemny ból (paradoks), że aż się chce z nią ćwiczyć. Podczas ćwiczeń albo łapie mnie niesamowita motywacja i nie chce kończyć, albo wyklinam to, że wcześniej zachciało mi się poruszać, ale nie mogę przestać...jestem zbyt uparta. Różnie to się odbywa, ale zawsze po ćwiczeniach czuję drżenie mięśni, nagłe osłabienie i ogromną satysfakcję. Po treningu jestem spocona jak nie wiem i czerwona jak burak, więc wstyd się gdziekolwiek pokazać. Nie wiem co jest nie tak, ale choćbym przebiegła po kilku stopniach już moja twarz wygląda jak pomidor :P. Ćwiczę zazwyczaj 3,4 razy w tygodniu, na więcej nie mam czasu, co środę odwiedzam Fabrykę Ruchu i chodzę na ćwiczenia...potem zmykam do domu, dziękując, że dziewczyna Xs (zwłaszcza po ciemku) nie rzuca się w oczy. 
Piątki to dla mnie dzień słodyczy...może nie każdy, ale większość. Zjadłam dzisiaj tyle, że ledwo mi się pomieściło, więc jak zwykle złapały mnie wyrzuty sumienia i ochota na ćwiczenia. 
 To było tak dobre...ale teraz jak na to wszystko patrze, to aż mi się robi niedobrze...nadal się zastanawiam, jak mi się to wszystko w brzuchu pomieściło. 
Teraz po treningu idę się zrelaksować, obejrzeć Hobbita (chyba leci na tvn).
A Wasze piątki? treningi? jak to u Was wygląda?
Trzymajcie się ;**
Wasza Xs

Piąteczek !!!

Udało się!!! Zdążyłam do Was napisac uff... ciągłość maratonu zachowana :) Piątek - weekendu początek,jak określiła to  w swoim maratonie nasza kochana XS. Ja dzisiaj zdołałam pójść do szkoły, chociaż moj brzuch nie jest ten sam :(  Ryżanki i chrupki kukurydziane to moja codzienność ostatnio. Dzisiaj 8-15:15 dzień, jak codzień :) Zaczęło sie językowo angielski, francuski, potem troche na poważnie,czyli biologia, następnie pierdoły typu pp czy his,a na koniec dwie matmy . Serio,czy ci nauczyciele naprawdę myślą ,ze o godzinie 15 da się myślec o trygonometrii... No błagam Was :( W końcu po całym dniu znalazłam sie w domu. Chwila odpoczynku i lecę na urodziny kolegi. Rok osiemnastek to chyba najlepszy rok w całym życiu. Dzisiaj co prawda wrócę troche wcześniej niż zwykle, bo jutro pracowity dzień przed mna,a poza tym z nieswoim brzuchem nie da sie dobrze bawić :)  Jeśli chodzi o pozytywy dzisiejszego dnia, w końcu stałam sie dumnym posiadaczem Obaga :) Dokładnie tego,ktorego upatrzyłam sobie w Zakopanym , lecz moja decyzyjność i organizacja spowodowały, że dopiero dzisiaj go dostałam :)
Macie jakieś plany na piątek ?
Widzimy się jutro :)

czwartek, 3 marca 2016

No.2

Dzień dobry :)
Ja juz powoli wracam do żywych, jest coraz lepiej. Myślę,że jutro bedzie juz dobrze. Tak jak mówiłam w poprzednim poście dzisiaj znacznie mniej leniwie spędziłam dzień. Jest juz prawie godzina 19, a ja mam zrobione juz lekcje i siedze i ogladam kwalifikacje do jutrzejszych skokow narciarskich. W powietrzu wyczuwam juz weekend, co prawda nie napracowałem się jakos strasznie w tym tygodniu haha :D ale czekam na niego bardzo bardzo . Plany: troche luzu, troche pracy, troche sprzątania, korki z matmy, troche imprezowania,troche spotkań  weekend jak weekend :) o szczegółach opowiem Wam, już jutro.
Jakby wyglądał mój dzień, gdyby nie fakt że jestem chora ? Szkołę zaczęłabym o 8, a skończyła o 16:30. Po drodze czekalby na mnie sprawdzian z polskiego i matmy ... -,- ominęły mnie teraz ale co sie odwlecze to nie uciecze :(
Lecę, zostawiam Was z Justinem Bieberem . Jestem jego antyfanką,ale musze powiedzieć,ze ostatnie pisoenki ma świetne
Wasza XL

środa, 2 marca 2016

Czwartkowa środa :)

Hej :)
Maraton z postami przez cały tydzień wymaga od mnie duzo samozaparcia i motywacji.niestety obydwu tych elementów mi brakuje. Cieżko jest pisać codziennie, gdy ma sie na głowie inne obowiązki. Dzisiaj mam nadzieje,ze pojawią sie tu dwa posty 1. Opowiadający o moim wczorajszym dniu i 2. o dniu dzisiejszym .
Wczoraj nadal moje zwolnienie chorobowe trwało ( dziś zreszta też). Problemy żołądkowe wygrywają ze mna zawsze. Od pewnego czasu mam bardzo słaby żołądek zjedzenie czegoś tłustszego, bardziej ostrego, albo z duża ilością mleka powodują od razu mniejsze lub większe problemy. Gdy dopada mnie juz takie cholerstwo nie mogę nic przełknąć, nie mam na nic apetytu. Jak na dziewczynę XL to dość interesujący ( dziwny )  fakt :D Od wtorku moimi sprzymierzeńcami sa chrupki kukurydziane bezglutenowe, ciepła woda,mięta  oraz niezawodna coca-cola. Wiadomo niezdrowa, tucząca ale w problemach żołądkowych nic tak nie pomaga jak ona. Wczorajszy dzień rozpoczął sie wcześnie ponieważ myślałam,ze jednak pojde do szkoły. Ból okazał zię trochę silniejszy, wiec dom to było jedyne dobre rozwiazanie.Tak wiec dzień spędziłam leżąc w łożku, oglądając tv, śpiąc ... Żyć nie umierać , mozna powiedzieć .... No nie do końca, nie wtedy, kiedy ból wypruwa Ci żołądek. Popołudniu wielkimi krokami przyszły obowiązki , przepisywanie lekcji i te sprawy. Wieczór, jak kazdy inny, spędziłam oglądając swoje ulubione seriale :) Dzisiaj znaczni mi lepiej, wiec myślę,że jutro pójdę do szkoły i zrealizuje swoje piątkowe wieczorowe plany :D dlatego dzis nie bedzie juz tak leniwie, o nie dzisiaj znow zaczynam akcje przepisywania lekcji z dni poprzednich i uczenia sie na jutro :)
Miłego dnia <3
Wasza XL

wtorek, 1 marca 2016

Wystarczy jedna serwetka i już człowiek się uśmiecha...

Hej Wam! :)
Na zegarze godzina 3.25 a ja nie śpię, chociaż jutro mam na 7... Jakieś 5 minut temu udało mi się skończyć czytać "Potop". Wciągnęła mnie ta książka, ale 3 niepełne dni na przeczytanie jej to zdecydowanie za mało. Dzisiaj w szkole był występ jakiegoś magika..Traktował nas jak małe dzieciątka..ale robił to w taki sposób, że wyszłam po 30minutach. Po szkole trzeba było wsiąść w małego, pełnego ludzi busa i wlec się na 2 godziny niemieckiego...myślałam, że tam usnę, ale tyle ludzi mnie gniotło, że nie dało się choćby oczu przymknąć, tylko walczyć o przetrwanie.


Następnie wymordowana po całym dniu poszłam do Mc'a, żeby poczekać, aż ktoś po mnie przyjedzie, bo busów już nie było. Zamówiłam sobie kawę (XL) i frytki (XS) i zaszyłam się z "Potopem" w kąciku przy stoliku. Koło mnie siedziało kilku chłopaków, ale jakoś nie przyciągnęli mojej większej uwagi...ale, wychodząc, jeden z nich podszedł do mnie (ja podejrzliwa, że chce mi coś ukraść, czy coś) i dał mi serwetkę, na której napisane było "uśmiechnij się". Pierwszy raz zdarzyła mi się taka sytuacja, więc banan na twarzy, suszę ząbki, a gość jakby się rozpłynął w powietrzu. Nawet dokładnie mu się nie przypatrzyłam..ale udało mu się poprawić mi humor. 

Teraz sama nie wiem czy opłaca mi się iść spać...i tak za 3 godziny trzeba wstać, a zanim się umyje, coś zjem to już będzie 4. No cóż..raz się żyje, trzeba wszystkiego w życiu próbować,, co często się opłaca (np. temu chłopakowi z Mc'a). 
Xl biedna chora, a ja się jakoś trzymam, chociaż pogoda paskudna i wolałabym owinąć się w naleśnika kołdrą niż wystawiać chociaż kawałek buta za drzwi. Jednak trzeba wziąć się w garść i z prawdziwym czy sztucznym uśmiechem robić to co się musi (czasem w trakcie sztuczny uśmiech potrafi zmienić się w prawdziwy ;).)

Trzymajcie się :**
Wasza Xs

Przymusowe wolne .... Wolałabym juz szkołę

Hej :)
Nie, pora mi sie nie pomyliła i nie nie piszę do Was ze szkoły. Choroba wygrała , a moj żołądek przegrał. I tak oto leżę w łożku, ratując sie nospą i miętą. Pogoda jest okropna, nie pomaga mi w ładowaniu akumulatorów. U mnie pada deszcz, jest szaro.Nie wiem czy tylko na mnie pogoda ma taki wpływ. Gdy świeci  słonko od razu chce mi sie żyć. Lubię deszcz, bo uważam ,ze jest potrzebny, ale gdy pada on nieustannie od paru dni, a słonko zapomniało o moim miescie jest mi bardzo cieżko.  razie staram sie zwalczyć okropny ból brzucha , a musze sie spieszyć bo o 15:15 czeka mnie 1,5 godziny wspaniałych korków. Nie chodzę na nie sama, wiec odwołanie jest dosyć trudne :(
Nie chce Was zanudzać, poza tym chyba musze przespać sie trochę, bo na razie nie daje rady z bólem. Trzymajcie sie :)
Wasza XL

poniedziałek, 29 lutego 2016

Poniedziałkowy zawrót głowy

Hej :)
Zgodnie z umową rozpoczynam swój maraton -MARATON Z ŻYCIA XL .Mam nadzieję,że podobnie jak XS uda mi sie dodawać posty przez cały tydzień.
Na razie piszę do Was z kanapy, wymęczona po całym dniu i lekko chorawa :( wirusy są wszędzie....
Dzisiejszy dzień zaczęłam punktualnie 6:10 no dobra punktualnie to zadzwonił mi budzik, ja wstałam nieco spóźniona. Spowodowało to,ze cała moja poranna toaleta, ubieranie,śniadanie musiałam robić sprintem. 7:20 wyjazd do szkoły, chodzę do skzoly w innym miescie wiec dojazd zabiera mi codziennie niestety około 20-30 min. Ale ten cudowny czas w aucie wykorzystuje na krótka drzemkę,albo rozkoszowanie sie dobra muzyką. Potem szkoła, jak prawie codziennie spędziłam w niej 8 godzin... Dzis az 4 rozszerzenia na mnie czekały. Praktycznie nic ciekawego sie nie działo. Od poczatku wiedziałam ,ze ten dzien nie bedzie moj, bo kiedy poszłam do sklepu po moj zestaw przetrwalny czytaj kawa i ciastko z marmolada, ciastek juz nie było .....Ból dziewczyn XL. Naprawde nie wiem kto jest az tak pazerny,aby wykupić wszytskie ciastka przed 8:50!!! Dajcie spokój, biedna XL miała popsuty dzień i musiałam sie zaspokoić jedynie kawą. To i tak było dla mnie zbawienie. Pobudki to nie jest moja mocna strona .  Jak zwykle po feriach dzien w klasie zleciał nam na opowiadaniu,gdzie kto był,co kto robił.Ze szkoły o 15:15 wyszłam kompletnie wypompowana. Jeszcze jakby tego wszytskiego było mało ostatnia lekcja - matematyka . Czy serio Ci nauczyciele myślą,ze o tej godzinie mozna myśleć nad ciągiem arytmetycznym. Po wszystkim czułam sie jakby ktos walnął mnie młotem w łeb. Potem szybko zjadłam male co nie co, bo o 16 rozpoczynałam korki na drugim końcu miasta. Uff juz prawie koniec mojego superośrodki poniedziałku 2 godziny koreczków 30 min dojazdu i moi drodzy o 18:30 zameldowałem się w domu...w końcu. Obiad, lekcje i tak oto jestem tutaj, lekko chora, kompletnie wyczerpana i juz oczekująca weekendu. Jestem ciekawa co Wam przyniósł dzisiejszy dzień ? Był tak samo męczący,szary,deszczowy, jak mój ?
Trzymajcie sie ciepło w te szare dni :(
Wasza XL

Zeby dopasować sie do pogody za oknem,dzis cały dzien ta piosenka leci mi w uszach :)

czwartek, 25 lutego 2016

Ferie w rozmiarze XL nie trwają jedynie 2 tygodni !!!

Cześć :)Jak tam upływa Wam dzień ? Szkoła czy dom ? Ja dzisiaj miałam namiastkę tego co czeka mnie od poniedziałku. Niestety dzisiaj musiałam można powiedzieć odrobić zaległe korki. Także pobudkę urządziłam sobie o 7 :( Myślałam,że pozabijam każdego,kto właśnie stawał mi na drodze. Mój humor troszeczkę się poprawił,gdy wypiłam kawę w pobliskiej cukierni. Po 1,5 godzinnej męczarni, przyszedł czas na lekkie przyjemności,a mianowicie spotkanie z przyjaciółką. To poprawiło mi już kompletnie humor,także piszę już do Was jako nowa radosna ja :)
Wczorajszy dzień upłynął mi całkiem aktywnie. Poczułam smak obowiązków robiąc zadania i ucząc się już powoli. Jak to moja mama mówi ferie to jedno biolchem to drugie ...... I tak wczoraj zdecydowanie to drugie. Zaczęłam również powoli swoje porządki. Jest to nieodłączny element moich wolnych dni. Po prostu przychodzi czas na sprzątanie szafek,szafeczek,pudełeczek. Aby nie rzucać się na głęboką wodę zaczęłam od pudełka z biżuterią :) Jestem bardzo ciekawa,jak długo będzie się prezentowało tak nienagannie. Gdybym miała się opisać nazwałabym się próżną estetką. Kocham ład,porządek,czystość,ale nienawidzę sprzątać.... Zresztą kto lubi .... Oto efekty mojej pracy










Plan na dziś to zdecydowanie kubek herbaty i ciepły kocyk . Niestety nadeszły comiesięczne ciężkie dni dla dziewczyny XL,kiedy to matka natura rozdaje darmowe talony na fochy :( Niestety lenić się też za bardzo nie mogę bo lista obowiązków coraz bardziej mi się wydłuża :( Na feriach wdrażam w życie zasadę jednej większej aktywności w ciągu dnia . Dzisiaj korki były tą aktywnością , lecz trzeba porobić jeszcze trochę zadań i zacząć uczyć się na sprawdziany ... Ach... co zrobić :( Wczoraj wieczorem bardzo pozytywne pomysły wpadły mi do głowy co do bloga, mam nadzieje,że choć jeden uda się zrealizować,trzymajcie kciuki :*
Wasza XL
PS W takie szare i brzydkie dni,jak ten słodycze obowiązkowe ( kubek kakao również) jakoś życie trzeba sobie osłodzić :)


 A chce z wami się podzielić najcudowniejszym filmikiem,jaki powstał :) Jest cudowny ! Koniecznie obejrzycie :D 






środa, 24 lutego 2016

Pech w naszym życiu naprawdę istnieje..

Hej Wam! ;)
Dzisiaj piękny dzień, kiedy z wielkim uśmiechem rano trzeba zrobić jednego lub kilka brzuszków, żeby wreszcie udało się podnieść i z radością pomaszerować do cudownej, uczącej kreatywności oraz innych czynności intelektualnych i manualnych szkoły. - Tak wygląda ta idealna wersja. Ja znam trochę inną. 
Łóżko mam dość wysokie, więc zamiast zejść, po prostu z niego spadłam. Do szkoły na szczęście odwiozła mnie moja mama (chora- a mimo wszystko wstała, żeby mnie zawieźć, aż mi było głupio, że ją fatyguje, bardzo ją kocham), w szkole okazało się, że zmienili nam plan na ten dzień- nikomu innemu, tylko mojej klasie, na jeden dzień.
Po szkole, kiedy musiałam wrócić do domu, a nie wzięłam kasy na busa, jak na złość zaczął padać grad. Tak. Nie deszcz, nie śnieg, tylko grad. A najlepsze w tym wszystkim jest to, że kiedy wróciłam do domu i spojrzałam za okno, na niebie pojawiło się duże słońce i zniknęły wszystkie chmury. Szczęście Xs. Teraz (na szczęście) już jestem w domku, siedzę z cieplutką herbatką z cytryną i imbirem, rozgrzewam skostniałe kończyny i susze przemoczone ubrania (jak szłam wyglądałam jak ożywiony bałwan, aż się ludzie oglądali, a jak wróciłam wszystko się roztopiło). 
Dzień się jeszcze nie skończył i mam nadzieję, że będzie lepszy, bo wybieram się z Xl na "aktywną kobietę" i nie chciałabym ulec jakiejś kontuzji, czy się połamać. Życzcie mi powodzenia, mam nadzieję, że wasz dzisiejszy dzień był duuużo lepszy ;).
Trzymajcie się ;**
Wasza Xs
PS A to tak na poprawę humoru. Na złe dni, tylko słodycze :D.http://www.mojewypieki.com/przepis/tarta-bounty

wtorek, 23 lutego 2016

Szaro... buro...ponuro

Hej Wam :)
Wczoraj nie było mnie tu, wiadomo ... Ciężkie powroty do rzeczywistości. Dodatkowo wczoraj musiałam zaliczyć wizytę u okulisty , pózniej musiałam odwiedzić babcię a od niej pojechałam na korki z chemii. Dlatego jak wyszłam o 10 z domu tak wróciłam o 19. Ferie rozleniwiły mnie totalnie.Wczoraj czułam sie tak zmęczona, że po powrocie tylko kanapa i koc wchodziły w grę. Korzystam z okazji gdy mam więcej czasu i piszę do Was częściej. Wiem, że gdy wrócę do szkoły to sie zmieni... niestety. W pierwszym tygodniu szkoły tak jak obiecałam napisze maraton, w którym streszczę Wam mój typowy tydzień.  Wpadłam tez na pomysł, aby zrobić kilka postów tematycznych - o kosmetykach, bez których nie potrafię żyć , o moich ukochanych książkach, filmach, płytach , czy miejscach na Ziemii. Wszystko po to abyście jeszcze lepiej poznali mnie - dziewczynę XL.
Nie wiem czy u Was dziś tez tak okropnie , ale u mnie jest szaro , buro i ponuro. Gdy sie obudziłam i usłyszałam padający deszcz jeszcze mocniej zawinelam sie w kołdrę. Plan na dziś :


- ciepłe kapcioszki - nowość z ostatniej wyprawy do Zakopanego
- gazetka i serial :) wciąż pozostaje w tematyce Tatrzańskiej i po raz kolejny sięgam po "Ratowników", uwielbiam ten serial
- kubek herbaty
- podziwianie deszczu jedynie zza szyby
Niestety mój plan sie zmienił, zaraz bede musiała wyjsć na jakieś pół godziny z ciepłego domku, ale co zrobić. Potem wracam i nadal będę kontynuować mój jakże superowy plan .
Na koniec jeszcze kilka zdjeć z Zakopanego .




Ile ja bym dała, zeby jeszcze pobyć tam parę dni. Ach.... Martwi mnie też,że moje ferie dobiegają końca. Nim sie odwrócę , bede musiała znów wstawać rano :(
Nic .. Trzeba cieszyć sie chwilą. A na razie jest cudownie :)
Trzymajcie sie :)
Wasza XL
 Co tam słychać XS ? Jak reagujesz na taka pogodę za oknem bo ja okropnie :(
Żeby wnieść w Wasze życie trochę słońca, proponuje posłuchać Enrique Iglesiasa :)

niedziela, 21 lutego 2016

Dzień ostatni- niedziela ;)

Hej Wam! ;)
Dziś niedziela, pojechałam w odwiedziny do pana X(tego, który kupił szczeniaczka). Wstałam sobie o 11, zjadłam 2 jajeczka na miękko i świeżo upieczony chlebek z pomidorkiem, poćwiczyłam trochę. Później umyłam siebie, włosy, razem z rodzicami pojechałam do kościoła, a potem do pana X. Bawiliśmy się z psem, obejrzeliśmy wiadomości, gadaliśmy, żartowaliśmy i tak właśnie migiem minęło mi te kilka godzin (wróciłam koło 21). Szybki prysznic i już leżę w łóżku, co do mnie nie podobne. Właśnie tak leżąc przypomniałam sobie, że przecież mam napisać (ostatniego już) posta z serii co dzisiaj porabiała Xs, jak wygląda jej jakże zaskakujące i pełne wrażeń życie :D. 
Jutro wstaje wcześnie, więc teraz mam zamiar zniknąć pod dużą, cieplusią kołderką i spokojnie pójść spać. 
Postaram się napisać wkrótce, ale pewnie zapomnę. Co do mojego życia- czasem wieje nudą, czasem pełne rozrywek, w całości w rozmiarze xl, w którym często się jako Xs gubię.
Trzymajcie się ;**
Wasza Xs

Stojąc w korku ...

Hejka :)
Nietypowa pora jak na dodanie mojego posta ( zazwyczaj robię to wieczorem ) nietypowe jest tez miejsce - wracam właśnie z Zakopca i stoję w korku numer hmm No właśnie korku numer 3 ;( Przy okazji możecie sie dowiedzieć ze cierpliwość dziewczyny Xl jest na poziomie XS. Szukając pozytywów to jedyna rzecz która mam w rozmiarze tak małym :( Jestem z natury osoba aktywna -gdybyście chcieli obliczyć moja aktywność  w jednostkach umownych byłby to iloraz mojej wagi podniesionej do kwadratu i mojego BMI . No nie wiem ile ta liczba miałaby miejsc . Dlatego stanie w korku to męczarnia . Jeśli wracacie teraz z Zakopanego lub jego okolic wyposażcie się w worek cierpliwości rozmiaru XL. Mój pobyt w Zakopanym dobiegł końca . Góry żegnały mnie deszczem. Było cudownie zreszta jak zwykle w tym mieście. Stolicy polskich Tatr mowię do zobaczenia :) Być może  gdy będzie śnieg kto wie czy nie odwiedzę  go za niedługo, a jeśli nie zima to już obowiązkowo latem. Góry są przepiękne o każdej porze roku. Został mi tydzień ferii, będzie mnie leniwie niż w tym . Czekają mnie obowiązki - koreczki z biologii, koreczki z chemii
Ach jak cudownie być biolchemem :/ Mam nadzieje,że macie fajne plany na ten tydzień. Nawet jeśli chodzicie do szkoły :) z własnego doświadczenia wiem, ze warto planować. Nawet gdy planujecie wyjście na spacer , czy na kawę. Gdy mam jakieś plany chce mi się, odliczam dni do tego wydarzenia nawet tak błahego. Planowanie jest super a realizacja naszych planów jeszcze lepsza.  Życzę Wam miłego tygodnia :)
Wasza XL

sobota, 20 lutego 2016

Wciąż zimowo

Cześć Wam :)
Jak Wam mija weekend ? Mam nadzieje,że leniwie i spokojnie :) Bo przecież kiedy wypoczywać i lenić się, jak nie w weekend :) Ja dzisiaj dla odmiany altywnie i to bardzo . 6 godzin jeżdżenia na nartkach. Wybraliśmy sie na Polanę Szymoszkową. Lubiłam ten stok, ponieważ jest on dość prosty i przyjemny oraz widoki z góry zapierają dech a piersiach. Dzisiaj do godziny 14 na stoku było tyle ludzi, ze dłużej stałam w kolejce do wyciągu niż zjeżdżałem z góry.Mówiąc szczerze , nawet ja ginęłam w tym tłumie !!! ( to wskazuje  na ogrom ludzi :P ) Jeśli chodzi o warunki to pomijając muldy u góry było naprwdę super. Słonko, lekko dodatnie temperatury- czego chcieć więcej ? Szymoszkowa zawsze miała u mnie duży plus za przepyszne czekolady na gorąco :) Po 17 pojechaliśmy na obiad na Krupowki ,aby spalić kalorie przeszliśmy  sie po Krupowkach, a potem spotkalismy się ze znajomymi i na końcu zaliczyliśmy wizytę w "Jagodzie" . To miejsce mogę spokojnie dopisać do listy moich miejsc w Zakopcu . Nieziemskie pączki :) 
Teraz leżę sobie w łóżeczku, odpoczywając. Nogi bolą mnie okropnie, ale jest to przyjemny ból :) Czuje ze przyszła już Xl-owa pora spać :) 
Trzymajcie sie cieplutko dobranoc :*

W końcu opanowałem jak dodać zdjęcia z telefonu na bloga :) Łapcie zdjęcia z wczorajszego Kasprowego





Sobota- dzień jak co dzień.

Hej Wam ;)
Dzisiaj sobota, dzień bez presji, spokojny, ale nie bez wysiłku. Szkoła trwa tylko 5dni, ale przez te 2 kolejne nie daje o sobie zapomnieć. Musiałam dzisiaj napisać rozprawkę, miałam nauczyć się historii...ale po prostu już mi się nie chciało. 
Wstawanie o 10 jest pięknym uczuciem, kocham spać, a jak wiem, że mogę to już szczęście 1 stopnia. Jak zwykle sprzątanie mieszkania, potem zarobiłam 10zł sprzątając pokój, obiad, lekcje, ćwiczenia, a później luźny wieczór, spędzony na oglądaniu filmów, seriali, programów..czegokolwiek. Na dzisiejszy seans specjalnie przygotowałam sobie sałatkę owocową (z czego pół mi wyjedli, łakomczuchy). Problem z wybraniem filmu, w końcu stanęło na dość popularnym ostatnio ("dziewczyna z obrazu") o 1 transwestycie. Film fajny, podobał mi się, ale jakoś szybko mi zleciał i teraz nie wiem co będę robić. W tym tygodniu spokojny weekend, bez imprez, 18stek, czy wizyt u znajomych, więc nie położę się nad ranem, a dosyć wcześnie..ale do tego momentu jeszcze sporo czasu. Może coś jeszcze obejrzę. 
Dzisiaj u mojej młodszej siostry nocuje koleżanka...skaczą, biegają, krzyczą...zero spokoju. Mam nadzieje, że szybko je zmorze sen, bo ja już mam dość. 
Tak właśnie minęła mi spokojna sobota, bez żadnych większych wrażeń, wyjazdów, zabaw. Trochę nauki, pracy, sportu i rekreacji. Dzień normalny, a tak go doceniam..pewnie dlatego, że nie musiałam zwlekać swojego tyłka z cieplutkiego łóżeczka i zasuwać do tej szkoły.
Ciekawe co Ty teraz robisz, Xl? Może podzielisz się z nami swoimi wrażeniami? 
Trzymajcie się ;**
Wasza Xs

piątek, 19 lutego 2016

Piątek- weekendu początek ♥

Hej Wam ;)
Dopiero wróciłam od koleżanki (mieszka w innym mieście). Bardzo ją lubię, jest śmieszna, wesoła, nie okazuje swoich kompleksów na zewnątrz, chociaż ja wiem, że je ma. Jedyne co mnie w niej denerwuje to humorki. Raz płacze, raz się śmieje, a czasem to i to jednocześnie. 
Dzisiejszy dzień mogę zaliczyć do udanych ;) Nie miałam żadnej kolizji, szyja przestaje boleć, pojechałam do tej mojej wariatki, zarobiłam kilka ładnych ocen, nikt mnie nie poturbował (3godziny w jednej klasie mają plusy...nie trzeba wychodzić na przerwę). Po wczorajszym lenistwie ogarnęło mnie dzisiaj jakieś dziwne uczucie uśpienia i wypiłam sobie kilka kaw... .Xl w górach, a ja biedna haruję. Bardzo cieszy mnie fakt, że dzisiaj piątek (weekendu początek). Jutro przebudzę się koło 6,7 i będę miała tą świadomość, że mogę jeszcze spać kilka dłuugich godzin. Piękne, cudowne, niesamowite uczucie :D. 
Tydzień szkoły za mną, jak pewnie się zorientowaliście, nie odkryłam jeszcze tajnych receptur na poruszanie się po jej terenie...ale do odważnych świat należy. Jak jesteście rozmiaru Xs i wiecie, jak nie zginąć, to dajcie mi znać, chętnie skorzystam. Krótkie podsumowanie szkoły dla mnie?- miejsce służące każdemu do innych celów. Jedni mają ją za pokaz mody, inni dla tłamszenia znajomych, kolejni dla uczenia się (najmniej liczna grupa) i my-Xs, unikający wypadków i kontuzji. 
Co do korepetycji, mam ich dużo, ale uczę się na nich więcej niż przez tydzień chodzenia do szkoły. Ćwiczenia- kocham, ale po 1 nie mam na nie czasu, po 2 w tygodniu jestem tak zmęczona, że aż nie mam siły i mi się po prostu nie chce. Jedzenie- często o nim zapominam, chociaż samą czynność bardzo lubię. Znajomi- jednych lubię, innych nie, ale sztucznych, fałszywych i pochlebców nie znoszę. Jutro zacznę Wam w skrócie opisywać jedne z najlepszych dni mojego życia- weekend ;>. Teraz dobranoc,
Trzymajcie się ;**
Wasza Xs

Zima zima :)

Witojcie serdecznie :)
W końcu mogę ogłosić z radością ZIMA DOTARŁA DO ZAKOPANEGO ;)  Dzisiaj rano pogoda była okropna. Myślałam,że się załamie, gdy rano usłyszałam dudniący w parapet deszcz. Zadecydowaliśmy,że zimy trzeba poszukać gdzieś wyżej . W takim razie cel - Kasprowy :) Kocham tą górę za to , że w środku Zakopanego mogę poczuć się jak w Alpach. Widoki piękne. Wszyscy ostrzegali nas przed mgłą i faktycznie widoczność była strasznie słaba . Ale z deszczowego Zakopanego w 15 minut przeniosłam się do zimowej krainy . Zawieje zamiecie i mróz. Po pobycie na Kasprowym wybraliśmy się na dluuugaśny spacer na Krupówki. Ku naszej radości śnieg przeniósł się na dół. Jest cudnie,jak w bajce.Oczywiście zasiedliśmy w Adamo . W miłej atmosferze ze znajomymi spędziłam wieczór i popołudnie bo jak zasiadłam o 16 to dopiero wróciłam . NO A CO Z JEDZENIEM ?  Nie byłabym sobą gdybym nie napisała o jedzonku :) Dzisiaj XL była fit . Na obiadek zjadłam przepyszna sałateczkę :) No i oczywiście w międzyczasie zajadałam się tzw czekadełkami :) Dzisiaj tez odbyłam tez obchód po pasażu . Wypatrzyłam swoje zakupy, które jutro sfinalizuje. Na oku cudowny malutki O-Bag i kilka innych duperelek :)
Plan na jutro - Szymoszkowa. Przy takiej pogodzie tylko narty wchodzą w grę :)

czwartek, 18 lutego 2016

Dzień dobry , a raczej dobry wieczór :)

Z wielka chęcią podzielę się z Wami moim lenistwem :D widzisz XS ktoś tu mocno się lenił, kiedy XL chodziła do szkoły, dlatego teraz role się zamieniły :) Mam nadzieje , że dajesz radę w szkole , szczególnie na przerwach . Ja dzisiaj dotarłam po wielkich bólach do Zakopca :) wyjechałam koło
10, przerwa w mcdonaldzie ( jedzenie ważne jest !!) i korek w Poroninie tak długi jak ja jestem szeroka :D spowodował,że na miejscu byłam dopiero po 15 :(  jednak po dotarciu próżnowania nie było, zaraz wyszliśmy na spacer na Krupówki , a ponieważ mieszkamy daleko zajął nam on prawie 2 godziny :D według endomondo spaliliśmy 400 kcal :D ( fitness Xl ) Na Krupówkach spotkaliśmy się ze znajomymi i zasiedliśmy w Adamo . Pizza, która jem tam zawsze , jak zwykle była pyszna .
Niestety pogoda nas nie rozpieszcza , jest malaryczna :D jest zimno , szaro,deszczowo :(
Dlatego nie wiem sama co będę jutro robić do wyboru Termy albo stok :(
Wszystko zależy od matki natury.
Trzymaj się XS czekam na więcej wpisów :* odezwę się jutro :)

Słabostka Xs- lenistwo

Hej Wam! ;)
Zbliżamy się do końca mojego jakże ekscytującego życia. Dziś dzień narzekania na ból szyi, pracy i relaksu. W szkole "kolega" miał urodziny, rozdawał tort, to coś zjadłam. Po szkole zarobiłam 30zł, wróciłam do domku i bachnęłam się na kanapie przed telewizorem. Ruszać mi się nie chce, do tego stopnia, że nie chce mi się wstać po herbatę (jestem prawdopodobnie uzależniona od teiny). Gdyby mi się tak chciało jak mi się nie chce, to bym zrobiła dwa razy to, czego nie zrobiłam, bo mi się nie chciało :P. Czasem nadchodzi taki dzień, że ma się w dupie wszystko i wszystkich i woli się spędzić dzień w swoim towarzystwie, nic nie robiąc- to mój dzisiejszy.

Pewien chłopak powiedział mi ostatnio, że chciałby być jak ja, taki pracowity, wesoły i z chęcią robienia czegoś...gdyby mnie dziś zobaczył 5 razy odwołałby to, co powiedział. Moje dzisiejsze lenistwo pobija rekordy..nawet nie chce mi się pisać tego posta. Może uda mi się dowlec do łazienki, a później do łóżka, to najwyżej szybciej pójdę spać..(z tym mi może zejść kilka godzin :D). Na razie poleżę jeszcze chwilkę, zjem coś, może pomyślę nad sensem ludzkiego istnienia i różnorodnością społeczeństwa i jak coś wymyśle, to kiedyś tam Wam powiem.
Trzymajcie się ;**
Wasza Xs
PS  Xl może chcesz podzielić się z nami Twoim tygodniowym lenistwem? Jejku..jak ja Ci zazdroszczę :D.
"nie chce mi się, nie chce mi się, nic nie chce mi się"- idealnie odzwierciedla to mój dzisiejszy stan.

środa, 17 lutego 2016

Obżarstwo na poziomie XL w wydaniu Xs (i skutki)

Hej Wam ;)
Kolejny dzień, tym razem nie obyło się bez kontuzji :P. Szkoła szkołą, dom domem, ale albo przewiało mi bark, albo sobie go nadwyrężyłam (podejrzewam to 2)..chodzę teraz z plastrem leczniczym i obracam się jak robot, albo te śmieszne ludziki z Simsów, poruszające się jak małe samochodziki. Może nie bolałoby tak bardzo, gdyby nie moja głupota...wymysł pójścia dzisiaj na ćwiczenia. Objaśnię Wam mniej więcej jak to wyglądało. Uwaga...dziś był dla Xs dzień obżarstwa. Zjadłam całą czekoladę Milkę (moją ulubioną), drugą czekoladę, do tego słodką bułeczkę (nie mogłam się oprzeć...mam pod domem 2 piekarnio-cukiernie), zagryzłam to Toffifee i batonikiem (nie wliczam tu normalnego jedzenia..z nim wyszłoby więcej). Brzuch mi pękał od nadmiaru słodyczy, więc siadłam sobie na kanapie...i tu zaczął się problem. Spodnie ledwo trzymały, tak mnie wzdęło, więc pojawiły się wyrzuty sumienia..a co za tym idzie filozoficzne rozmyślania, co tu zrobić..ćwiczyć, nie ćwiczyć. Zajęcia zumba+shape o godzinie 18..a pomysłowa Xs zdecydowała się o 17.40 (idzie się ok.15min), że pójdzie. Torba spakowana w biegu, lecę, pędzę niczym ten ptak z kreskówki, wreszcie dotarłam (spóźniona, ale dotarłam). Szybko się przebrałam, zaczęły się ćwiczenia, wszystko fajnie, tylko szyja...myślałam, że nie wytrzymam z bólu. Do tej pory się zastanawiam, co mi się umyśliło. Jednak powiem Wam, że może nie jestem aż tak nienormalna (uwaga, będę się chwalić :D), gdyż jako jedyna z klasy dostałam najlepszą ocenę z wypracowania na poziomie rozszerzonym. To mi rekompensuje trudy dnia :D. Z takim oto pozytywnym akcentem w tym dniu jedzenia i bólu pozostawię Was. Mam nadzieje, że myślicie bardziej trzeźwo :P. Pewnie teraz Xl załamuje ręce nad moją głupotą :D. Oj tam. Do jutra ;)
A tak to mniej więcej wyglądało w trakcie jedzenia :D:

 + =

Trzymajcie się ;**
Wasza Xs

wtorek, 16 lutego 2016

Wtorek- dzień 2

Hej Wam ;)
Dzisiaj pracowity dzień...wypracowanie z polskiego o istnieniu świata przedstawionego, pytanko z angielskiego (co było najłatwiejsze), kartkóweczka z matmy i korki...z wosu. 4 godziny spędzone w szkole były dziś dla Xs bardzo intensywne, nawet nie tak jak przerwy. Rozmiar przeżytych dzisiaj wrażeń to zdecydowanie XL. Po szkole rozwiązywanie testów z wosu. Jak zwykle moje umiejętności do wdrożenia się w klucz pozostają na etapie XS. Dziś zaczęłam się zastanawiać, jakim cudem zdam tą maturę... . Oj tam, dam radę. Po korkach na szczęście nie wsiadałam jak zwykle w pełnego ludzi, nieświeżego powietrza i niebezpieczeństw busa (pani odwołała mi 2godziny niemieckiego! :D) więc stwierdziłam, że dzisiejsze popołudnie spędzę aktywnie. Odrobiłam lekcje, poszłam do pracy (sprzątnęłam 2 pokoje w pensjonaciku) i zarobiłam 20zł. Wróciłam do domku i jakoś zachciało mi się ćwiczyć, więc godzinkę poskakałam, posachałam, powyklinałam wcześniejszą ochotę na ćwiczenia i upociłam się jak nie wiem kto. Wykorzystując wczesną porę umyłam siebie, włosy, w tym czasie kochany tata zrobił mi kanapeczki i herbatkę. Zatrzymałam się w tym momencie, z wiedzą, że jutro kolejny dzień XL, a ja-Xs po prostu się w nim gubię. Ciekawa jestem, co teraz robi Xl...no kochana, dalej wylegujesz się na kanapie?
Dzisiaj zrozumiałam, jak ważna jest pewność siebie. Każdy kogo spotkałam na coś narzekał, chciał coś w sobie zmienić, nawet typowe szkolne "królewny" pod tapetą makijażu narzekały na swoją wagę, czy urodę (prawdę mówiąc, to gdyby zmyły z siebie ten make-up od razu zrzuciłyby z kilogram). Musicie zapamiętać jedno: nie ważne jak ktoś wygląda, czy jest xl czy xs, czy cokolwiek innego, ważne, żeby umieć siebie zaakceptować i pokochać, bo tylko tak można zdobyć ten świat. 



Trzymajcie się ;**
Wasza Xs

poniedziałek, 15 lutego 2016

Witajcie w mojej bajce ♥

Cześć wszystkim! ;)
Zacznę dzisiaj opisywać Wam mój tryb życia...co oznacza, że począwszy od dzisiaj, każdego dnia, opisywać Wam będę mój dzień...to będzie wyzwanie, bo czasu mało, ale dla Was można się poświęcić :D. Pomysł na ten ala maraton wziął się z tego, że chcemy z Xl przybliżyć Wam nasze życie (jak to czasem zaskakująco jest być Xl a Xs), żeby łatwiej Wam było się z którąś z nas utożsamić. Zatem...zaczynamy ;)
Mój dzisiejszy dzień rozpoczął się dosyć fajnie, z uwagi na to, że się 1 raz od długiego czasu wyspałam. Wstałam sobie o 6.30, poszłam skorzystać z toalety (co nie obyło się bez kontuzji, bo rano zazwyczaj jestem otumaniona i potykam się o dywany, wchodzę w drzwi, atakują mnie ściany), zrobiłam sobie herbatkę z cytrynką, a kiedy ta stygła poszłam się umyć i ubrać. Tak naszykowana zrobiłam sobie byle jaką kanapkę do szkoły, spakowałam się i wyszłam (wszyscy jeszcze spali). Po 30minutowym marszu do szkoły, omijając doły, drzewa, potykając się na brukowej kostce wreszcie dotarłam do szkoły..i uwaga..niespóźniona. Tam pogadałam chwilę z dziewczynami (dowiedziałam się, że jakiś facet zabił się w walentynki skacząc z pewnego zabytku), a potem 1 lekcja, kolejna i kolejna i jakoś udało mi się przeżyć pytania, sprawdziany, wychowanki moralne...i tu pojawia się ale..czyli tzw przerwa. Katorga każdej Xs. Uniki, prześlizgnięcia, amortyzowanie się plecakiem...to nie podziałało, oberwałam plecakiem jakiegoś kolesia, bo mnie nie zauważył, nauczycielka we mnie weszła, zdziwiona, że ja tam stałam od pewnego czasu (pojawianie się nagle akurat w miejscu gdzie ktoś idzie- jestem magikiem). Potem oczywiście zajęcia dodatkowe, wróciłam i nikogo w domu, więc zrobiłam co miałam i poczekałam aż wrócą i zrobią mi jeść. Tak oto, siedzę przed komputerem, opisuję swój dzień i słucham piosenki, która w jakiś sposób do mnie przemawia- szczególnie refren ;)
Lece się umyć, bo potem pozajmują mi łazienkę...a z moją posturą będzie wręcz niemożliwe się tam dopchać.

PS O kanapce jak zwykle zapomniałam, a tu macie tą piosenkę:

Trzymajcie się ;**
Wasza Xs

Królowa zawsze przychodzi na czas to tylko goście sa za wczesnie :P

Jak Xl spędza swój pierwszy dzień ferii ?
 Dobre pytanie , pewnie nasuwa się odpowiedz ze nieaktywne :D No cóż zaskoczę was bardzo aktywnie o w dużym pośpiechu :)
Gdy dziś widzieliście pędząca kule to potwierdzam mogłam być to ja. Jeśli również odczuwaliście   lekkie wstrząsy to mogły być one wywołane moim biegiem z jednego miejsca do drugiego :)
Przeczytałam już mnóstwo wpisów na innych blogach typu ,, jak się wyrabiać na czas " " jak być punktualnym " " jak się nie spieszyć " i wiecie co to sranie w banie i tyle . Próbowałam stosować się do wszystkich rad i efekt jest żaden . Nadal jestem niewyrobione przychodzę na styk albo co gorsze jestem spóźniona  i dzisiaj był kolejny taki dzień . Ustawiłam budzik na wczesna godzinę ale stwierdziłam ze No nie nie bede limitować sobie snu w ferie wiec poszłam spać , gdy się obudziłam ledwo zdążyłam wziąć prysznic,zjeść ( śniadanie najważniejszy posiłek dnia :D nie zapominajcie o tym !!  )  i już musiałam jechać . Na 11:00 umówiona byłam na paznokcie . Jestem ogromna ( co najmniej tak ogromna jak wyglądam ) fanka paznokci hybrydowych ;) potem do zaliczenia 3 sklepy, do odebrania 2 paczki, a to wszystko trzeba było zrobić tak szybko aby na 13 być w domu , bo tam kolejne obowiązki :( ( tsa niby ferie a obowiązki tez są ) potem chwila odpoczynku i już leciała, bo byłam umówiona :)
W końcu teraz mogłam spokojnie położyć się na kanapie i oglądać telewizje ;)
Pogoda u mnie okropna można się załamać . Gdy słyszę uderzające  o dach krople deszczu to nie powiem co mnie trafia .... Do czwartku ma się to zmienić a deszcz zamienić się w śnieg  i koniec kropka :)
 XS jak tam w szkole ? Dajesz radę ?
Pozdrawiam z kanapy XL

niedziela, 14 lutego 2016

Dzień zakochanych i ja- wreszcie widoczna ;)

Hej Wam! ;)
Dzisiaaaj..walentynki ♥ dzień zakochanych..niektórzy go nie lubią, niektórzy uwielbiają, jeszcze inni w ogóle go nie zauważają. Dla Xs jest to dzień, w którym nagle zostaje zauważona. Czy to przez tatę, czy innych kawalerów..to nie jest istotne. Ważne, że wreszcie ktoś mnie widzi, dba, troszczy się. Ostatnio ciężkie dni, pełne stresu i nauki..a dziś...pełne miłości święto miłości :D. Idąc sobie ulicą widziałam pewnego starszego pana, który widocznie na kogoś czekał (co chwila spoglądał na zegarek). Trzymał różyczkę i szeroko się uśmiechał..aż się człowiekowi milej zrobiło. Każdy o sobie pamięta, okazuje uczucia, aż miło popatrzeć. Moim nabytkiem stała się dzisiaj ręcznie wykonana walentynka i bukiet kwiatów. Do tego oczywiście słodycze, na przybranie wagi...chociaż z tym różnie bywa..(od kilku dni jem słodkości a i tak schudłam kilogram).
Przedwczoraj zumba w towarzystwie Xl..nie byłyśmy dłuższy czas i doszło kilka nowych układów..znowu mogłam się wyróżnić, robiąc wszystko inaczej niż cała grupa :D. Jednak Xl ma racje. Zumba to świetna rzecz, zwłaszcza w spaniałym towarzystwie.
Jutro zaczyna się kolejny tydzień szkoły..i znów historia, wos, polski i tak w kółko. W następnym poście opisze Wam jak wygląda dzień Xs, bo nie jest to rzecz łatwa..wygrywa silniejszy, musisz ratować się przed zmiażdżeniem..nawet nie można spokojnie skorzystać z toalety..ale to nie dziś. Na teraz życzę Wam niepoprawnie kolorowych snów..peełno miłości, wytrwałości i nadziei na lepsze jutro.
Trzymajcie się ;**
Wasza Xs

Bawcie się i ruszajcie :)

Zumba zumba zumba :)
Jedni  uczęszczają na nią by choć trochę schudną --XL, inni,żeby po potu dobrze się bawić --XS :)
Spośród wszystkich shapów crossów gimsticków stepów ZUMBA  to moja ulubiona zbiorowa aktywność fizyczna :) zumba zawiera w sobie elementy tańca i aerobiku. Gdy zastanawiacie się czy zacząć chodzić na jakieś zajęcia w centrach fitness polecam zumbe i dla tych jak ja trochę większych i myślę ze dla takich trochę niewidocznych malutkich xs. Szczególnie polecam zumbe tym wszystkiego którzy znudzeni są już nudnymi ćwiczeniami :)
Co daje nam zumba ? 
1. Pozwala zrzucić zbędne kilogramy :) Dla mnie dziewczyny XL jest to szczególnie ważne. Nawet gdy potem zjem paczkę chipsów czuje ze przez ta godzinę zbliżyła, się choć trochę do osiągnięcia zamierzonego celu - stratę zbędnego ciała. Ostatnio przeczytałam w internecie ze dzięki zumbie można spalić aż 600 kcal przez godzinę !!! To naprawdę sporo :)
2. Wzmacnia kondycje - gdy waszym celem nie jest utrata wagi , może ten punkt przekona Was do zumby. Zumba jak każde ćwiczenia wzmacnia kondycje. Pamiętam swoje pierwsze zajęcia zumby, gdy po 2 piosenkach byłam spocona jak knur, nie czułam nóg i myślałam,że wyzionę ducha. Teraz prawdziwie zmęczona czuje się po jakiś 45 minutach :)
3. Pozwala rzeźbić nasze ciało - podczas zumby pracują szczególnie uda,brzuch i pośladki. No nie mówcie, że nie chciałybyście mieć ładnej, wyrzeźbionym pupci, czy brzucha - zbliża się lato, każda z nas choć raz założy bikini- może warto popracować nad ciałem :) ( i mówię to Wam ja dziewczyna XL co może wydawać się śmieszne )
4. Zumba pomaga nam się odstresować,zapomnieć o kłopotach. Jest jak darmowa psychoterapia
5. Pozwoli poczuć się jak na Hawajach , na Kubie , w Kolumbii, czy Brazylii. Szczególnie teraz gdy na dworze pogoda momentami nas nie rozpieszcza fajnie poczuć się jak by się było gdzieś daleko daleko w krainie wiecznego ciepła i słońca :)
6. Zumba pozwala Wam potańczyć :) i to do latynoskich przebojów pamiętajcie na zumbie nie ma złych kroków są tylko spontaniczne solówki :)
Zumba to w kolumbijskim slangu ,,Baw się i ruszaj " więc moi drodzy wstajemy z kanapy siadamy do komputera i wyszukujemy najbliższego klubu fitness, gdzie organizowane sa treningi zumby :)
Naprawdę warto !!!

Jeśli chodzi o mnie zaczęłam właśnie ferie. Chociaż mam przed sobą 2 tygodnie wolnego to pierwszy tydzień mam zaplanowany prawie od rana do wieczora :) jedno jest pewne nudzić się nie będę :) a gdy będę wybiorę się na zumbe :)

wtorek, 9 lutego 2016

Jeszcze żyję..:D

Hej Wam ;)
Znowu szkoła, pełno obowiązków, dziki tłum na korytarzach..nawet do łazienki ciężko się dostać, bo są okupowane przez grupki odpindrzonych dziewcząt, z których puder sypie się przy lekkim powiewie wiatru... . Dziewczyna Xs źle czuje się w takich miejscach...przebywanie w nich grozi urazami ciała, traumą i innymi tego typu objawami. Mimo to do szkoły trzeba chodzić. A więc co tu zrobić? Sama nie wiem. Tych tajników przemieszczania się po szkole będąc dziewczyną Xs jeszcze nie odkryłam. Jak pewnie doskonale zauważyliście Xl świetnie radzi sobie prowadząc tego bloga (Tak Xl- żyję i mam się dobrze.), zatem moja nieobecność nie została przez Was zauważona (nie przejmujcie się- często mi się to zdarza). Jednak po dzisiejszym maratonie pisania przyszła kolei i na bloga. Ciężko teraz przestawić się z eseju niemieckojęzycznego i opowiadań naturalistycznych do swobodnej wypowiedzi, ale to dla Xs problem rozmiaru xs.
Tydzień temu tłusty czwartek, zatem czas dla mnie na przybranie trochę ciałka...po 3 pączkach wymiękłam, chociaż wiele osób mnie motywowało. (A Ty Xl ile pączków zjadłaś? :D) Moje próby przybrania na wadze spełzły więc na niczym, no ale mówi się trudno i żyje się dalej. Sezon wyjazdów minął, nad czym wielce ubolewam, a co za tym idzie odliczam dni do wakacji. Jedyne co dobre w tym tygodniu to zakup psa przez, załóżmy- Pana X. Kupił szczeniaczka, z którym od razu znalazłam wspólny język. Piesek malutki- jak ja, wchodzi wszędzie- jak ja, upierdliwy- jak ja ii słodziutki- jak ja :D. Mimo, że załatwia się gdzie popadnie i traktuje moje ręce jako smakowity gryzak, to nie da się go nie pokochać. Takie małe to zawsze takie rozczulające. Ale wróćmy do tematu..w zasadzie to zapomniałam o czym miałam dziś napisać... Nie ważne.
Xl uważaj na tego fryzjera bo jak ścięłam ostatnio włosy to ich objętość zmniejszyła się o połowę..
Mało czasu, a ja mam wrażenie, że coraz bardziej gubię wątek :P cii, następny post umieszczę niedługo, jak nikt mnie nie stratuje na korytarzach..a teraz lecę zrobić coś do jedzenia, bo jakoś zapomniałam o tym od rana.
Trzymajcie się ;**
Wasza Xs

sobota, 6 lutego 2016

Weekendowo :)

Cierp ciało,jak się chciało ... Wczoraj XL się chciało pójść na urodziny kolegi,a jak się chciało to się będzie cierpiało.. niestety :( Co prawda już powoli dochodzę do siebie,dlatego piszę do Was. Jestem dumna z tego,że zgodnie z obietnicą odzywam się na weekendzie,raptem 2 dni po ukazaniu się poprzedniego postu . A co się dzieje z tobą XS ? Mam nadzieję,że nie wychodziłaś z domu ostatnio, bo wiatr był dosyć silny i by nam cię jeszcze porwał :) Dzisiaj w końcu zasiadłam do komputera,więc zgodnie z obietnicą pojawią się zdjęcia z Zakopca. Mam też kilka pomysłów na kolejne posty ( ta luźniejsza sobota chyba dobrze mi zrobiła )  Do ferii w rozmiarze XL został tylko tydzień. Moje wielkie ciałko skacze z radości na samą myśl o tym :) Będzie to też oznaczało,że będę odzywać się do Was częściej.  Ferie zapowiadają się całkiem fajnie. Pod koniec pierwszego tygodnia wyjeżdżam na narty, a resztę ferii spędzam w domu.Muszę pozałatwiać sporo spraw na miejscu, jak choćby pójście do fryzjera. Uwierzcie mi ostatnie tygodnie to jakieś skaranie boskie. Nie wyrabiam na zakrętach ( i to nie z powodu mojej tuszy ) Błahe pójście do fryzjera wydaje się być niemożliwe przy takim natłoku obowiązków. Wiecie co jest cudowne w feriach po XS ? Fakt,że nasza malutka Xs chodzi do szkoły,musi walczyć o przetrwanie,  a ja wyleguje się w łóżeczku :)
No nic miłego wieczoru :) Odezwę się wkrótce :) A no właśnie wstawiam Wam też pewną radę - wiecie chodzi o Wasze bezpieczeństwo !!


czwartek, 4 lutego 2016

Nie odkładajcie pączków na później

Prokrastynacja-notoryczne odkładanie zadań na później.  Jest to pojęcie,które przeczytałam czekając u kosmetyczki w jakimś zeszłorocznym wydaniu Glamour. Od razu zorientowałam się,że chyba jest to kolejna cecha dziewczyny Xl. Może nie w 100%,bo przecież jedzenia nie odkłada się na później.Myślę,że moją zdolność do prokrastynacji już poznaliście.Bo przecież post o powrotach miał ukazać się już w poniedziałek,a koniec końców ukazał się prawie tydzień później.Ten post,który właśnie czytacie też ukazać miał się znacznie wcześniej.Kocham odkładać rzeczy na później.Jestem w tym mistrzynią.Bo post,który miał powstać na początku tygodnia (jak ten ) dziwnym trafem powstaje w czwartek.W poniedziałek trzeba było przecież obejrzeć M jak miłość,we wtorek nagłe obowiązki przysłoniły mi cały świat,a w środę zamiast pisać do Was, wolałam się spotkać z XS na spotkaniu w rozmiarze M.W czwartek wyjścia nie było napisać post trzeba było. Myślę,że w sumie dobrze się zdarzyło,że pisze do Was właśnie dziś. Mamy czwartek -- TŁUSTY czwartek .Jak wygląda menu dziewczyny XL  w ten dzień? Pączek na śniadanie,obiad i kolację. No dobra może nie aż tak , bo pewnie ku wielkiemu Waszemu zdziwieniu fanką pączków nie jestem ,ale z drugiej strony jak tu przegapić okazję na bezkarne zjedzenie czegoś słodkiego? Kilka pączuszków na koncie dziś już mam :)
Dziś post zdecydowanie krótszy :) niestety nie mogę akurat dziś dodać zdjęć z Zakopca,ponieważ piszę do Was z Ipada i mam problemy z przesłaniem zdjęć :) Myślę,że pojawią się w weekend
Teraz dobranoc,słodkich ( tylko takich może Wam życzyć dziewczyna XL) snów :)

Ps Lecę zjeść kolejnego pączusia,a co tam , może ten akurat pójdzie w cycki zamiast w biodra :)
 A tu cudowna  piosenka na dobranoc

niedziela, 31 stycznia 2016

Powroty

Niezaprzeczalnie powroty nie nalezą do przyjemnych doznań, zwłaszcza gdy wraca się z fantastycznego,upragnionego, wyczekanego wyjazdu
Mi wystarcza 3 dni aby zapomnieć o rzeczywistości , tylko co potem. Potem trzeba wstać zregenerować siły i dalej robić to co robi się codziennie dzień za dniem. Jak na pewno zauważyliście mi powrót do codzienności zajął prawie tydzień, Pierwsze dni po wyjeździe okazały się koszmarem . Jak zwykle nie potrafię się odnaleźć ale z czasem wszystko wraca do normy a wyjazd staje się kolejnym lekko pożółkłym już wspomnieniem. W niedziele późno w nocy wróciłam z Zakopca. W stolicy polskich Tatr nie miałam czasu za bardzo aby skontaktować się z wami. Praktycznie moje dni wypełnione były od 8 rano do północy . Po pełnych emocji dniach od razu zasypiałam nie mając siły na nic . Ale nic wyjazd Zakopane nr 1 uznaje za zakończony i w pełni udany. Pogoda była cudowna, było śnieżnie słonecznie ale niestety bardzo mroźnie udało zrealizować mi się wszystkie plany, wiec do domu wróciłam szczęśliwa i spełniona :)Tak jak obiecałam w dzisiejszym poście chce pokazać wam moje miejsca w Zakopanem - Moje Xl-owe miejsca ( pewnie XS grzmi teraz patrząc na moje nowo utworzone nieistniejące słowo ) No dobra Oczywiście jako dziewczyna Xl w pierwszej kolejności pokaże wam miejsca do których chodzę aby coś schrupać No ale dajcie spokój jak tu podziwiać górskie krajobrazy z pusty żołądkiem ? Do dobra zaczynajmy
1. Restauracje kawiarnie kafejki w Zakopanem aż roi się od nich. Pamiętajcie nigdy przenigdy nie ograniczajcie swoich kulinarnych doznań w Zakopcu tylko do oscypka , oscypek to dopiero początek, przekąska. Na Podhalu trzeba zjeść, dobrze zjeść. w ten weekend na Krupówkach czułam się czasami jak słoń w składzie porcelany obijając się ( i to nie z powodu moich rozmiarów ) o ludzi reklamujących restauracji, pizzerie, . osobiście nie daje się skusić na ich nawoływania i od lat chodzę na obiad do tych samych restauracji. kocham pierogi w Staro Izbo, czy hałuski U zbója . No dobra obiad mam załatwiony a co z deserem? W zimne dni kocham rozgrzać się gorąca czekolada w Samancie 


2. Jest restauracja która zasługuje na odrębny punkt ( fanfary proszę )Tratoria Adamo. Położona przy placu niepodległości włoska restauracja kusi swoimi pizzami makaronami,sałatkami ,deserami .Może to dziwne ze to właśnie w Tatrach jest według mnie najlepsza włoska kuchnia, ale lepszej nie znajdziecie w całej Polsce Za co kocham to miejsce ? za niesamowity klimat, pyszna kuchnie , super obsługę. Poza tym to tam wydarzyła się jedna z najpiękniejszych rzeczy w życiu dużej kobiety XL i uwaga nie byli to związane z jedzeniem. Moze kiedyś wam o tym opowiem
 


3. Skocznia - miejsce kultu każdego fana skoków narciarskich. Wieka krokiew to mekka polskich skoków, oprócz momentów w którym kibicuje będąc na trybunie uwielbiam przechadzać się w te rejony i obserwować skocznie z daleka. Gdy nie ma na nich konkursu spokojnie można wjechać na gore skoczni, podziwia widoki i poczuć to co każdy skoczek czuje przed startem. W tym roku na zawodach koszmarnie zmarzłam. Nawet moja tusza ( warstwa izolacyjna ) nie dała rady uporczywym mrozom Ba nawet moja tusza w połączeniu z bielizna termiczna bluza traperskiej kurtka narciarska rękawiczkami czapka nie pomogła Bogu dzięki ze XS nie była z nami bo do domu wróciłaby jako cieniutki sopelek. Mimo lekkich odmrożeń mogę powiedzieć ze było fantastycznie , jak zwykle atmosfera na konkursach skoków w Polsce nie zawiodła mnie



4. Krupówki dla większości miejsce znienawidzone tłoczne głośne czasami zajeżdżające końmi:P  

są faktycznie specyficznym miejscem . ja uwielbiam Krupówki albo nie powiem inaczej uwielbiam raz czy dwa przespacerować się po nich. oczywiście pieniądze w dziwny sposób giną mi w tych rejonach. myślę ze nie tylko mi, co drugi turysta uszczupla swój portfel spędzając z cała rodzina wakacje w Zakopanem . Gdybym tylko moja tusza znikała tak szybko jak pieniądze z mojego portfela byłabym o polowe mniejsza od XS - bo jak dziewczyna Xl ma nie zjeść oscypka albo nie wejść do jakiegoś sklepu - No dajcie spokój . Tak jak mówiłam Krupówki to miejsce dla jednych magiczne dla innych kiczowate. Pełne pamiątek spod samiusieńkich Tater z napisem made in china kiedy jestem w Domu tęsknie za ich niepowtarzalnym klimatem. Ale po dwóch spacerach ,przepychaniu się przez tłumy turystów tracą one cała swoją magię Magiczny klimat wypierany jest przez kicz , czy namolnych sprzedawców

5. Co prawda na nartach nie jeździłam w ten weekend, ale może to dobry moment aby napisać o moich ulubionych stokach te 3 dni miałam wypchane okropnie ledwo wyrabiałam na zakrętach,wiec o sporcie nie było zbytnio mowy. na nartach jeżdżę od momenty gdy skończyłam 3 lata w Zakopanem mam swoje ulubione stoki chociaż zazwyczaj wybieram te poza Zakopanem np Suche , Rusin Ski, czy Białkę w samym Zakopca uwielbiam Szymoszkowa i Kasprowy Wierch. Ten ostatni jest wyjątkowy widoki są cudowne niczym w Alpach


6. Nie odwiedziłam tez jednego miejsca w trakcie swojego pobytu a mianowicie Chłabowki . Ta cześć Zakopanego jest kompletnie inna od reszty , cicha spokojna. Brak tam rzeszy turystów. To właśnie tam człowiek moze się przekonać za co kocha góry. Ta cześć Zakopanego jest dla mnie piękna szczególnie wiosna, latem. Choć zima tez ma swój urok


Lista zamykam chociaż nie jest ona do końca skończona. Gdybym chciała opisać wam wszystkie miejsca które kocham brakło by czasu a wam chęci do czytania tego . Zakopane jest na pewno specyficznym miastem. Ma tyle samo zwolenników co przeciwników. Jest to miasto głośne, tłoczne, ale zarazem pełne niesamowitego klimatu . Ma wiele miejsc cudownych nieodkrytych przez turystów i do odwiedzania tych was zachęcam Zakopane albo się kocha albo nienawidzi - wybór należy do was ale pomyślcie ile radości sprawiło wam kiedyś zdjęcie z białym misiem ( co prawda w tatrach jest brunatny ) na Krupówkach bo nie wierze ze takiego nie macie może dla takiej radości warto to miasto odwiedzić choć raz do roku .
Trochę się rozpisałam :) Życzę miłej niedzieli :D Myślę,że niedługo wpadnę,pokaże Wam część zdjęć z Zakopanego ,a teraz zostawiam Was z piosenką,która chodzi za mną  cały dzień :D Miłego tygodnia :*
Wasza XL


sobota, 30 stycznia 2016

Mnóstwo nowości, pełno wrażeń i ja-Xs

Hej Wam! ;)
Kolejny tydzień pełen wrażeń, przygód, nowych rzeczy. Chcąc skorzystać z zimy Xs musiała wybrać się na stok. Kilkanaście lat jeżdżenia na nartach dało się we znaki- nadszedł czas na zmiany. Być może też dlatego, że moje wystające kostki w zetknięciu z masywnym, twardym butem narciarskim sprawiały nieprzyjemny ból i odbierały komfort jazdy. Tym razem spróbowałam jazdy na desce snowboardowej. Zaczęło się przyjemnie. Wygodne buty, niezbyt ciężka deska, bardzo miły, zabawny i przystojny instruktor...to trwało tylko chwilę. Na wyciągu jeździć nie umiem..więc trzeba było zaiwaniać z tą deską na górę (dobre i tyle, że ta szkolna górka nie była taka wysoka). Jak udało się już wejść na szczyt, trzeba się było wpiąć w deskę (nie było to proste, a zadyszka po wdrapaniu na górę nie ułatwiała sprawy). Na sam koniec jazda...mój tyłek bardzo blisko poznał ten stok...można by nawet powiedzieć, że miał z nim większą styczność niż wypożyczony sprzęt. Na szczęście te wszystkie upadki były niezłą zabawą i wieloma wybuchami śmiechu, zarówno przeze mnie, jak i przez mojego instruktora. Po jakiś dwóch godzinach wspinania się na stok i prób zjeżdżania, udało mi się opanować (mniej więcej) na czym to polega. Byłam z siebie tak dumna, że nie przeszkadzały mi nawet nabite siniaki, obdarcia, czerwone kolana i tyłek. (Poza tym, na ciele Xs zazwyczaj spotyka się takie rzeczy, bo ktoś w nią wejdzie, zaatakuje ją ściana, czy drzwi...). Snowboard tak mnie wciągnął, że rodzice postanowili kupić mi mój własny sprzęt. ♥

Będąc w Polanicy udało mi się odkryć świetną restaurację z przepysznym jedzeniem. Szczególnie jedna z sałatek przypadła mi do gustu. Nawet ceny (naprawdę xl) nie odwiodły mnie do pójścia tam kolejny raz.


Następną stacją była stolica..a tam basen i istne szaleństwo. Natryski, wszystkie inne wodne atrakcje i sauna były przeze mnie wypróbowane i opanowane. Dopiero po całym szaleństwie pojawił się problem, jak zmyć ten chlor z włosów. Zrobiły się tak sztywne, że ledwo można było je ujarzmić (ale w końcu się udało).

Po basenie przyszedł czas na zaznanie pewnej ilości wiedzy w Muzeum Powstania Warszawskiego (historia nie może czekać na humanistę). Udało mi się zebrać cały kalendarz od 27 lipca 1944 aż do 5 października tego samego roku. Dodatkowo różne notatki z pewnych operacji wojskowych. Jak się jest w Warszawie, koniecznie trzeba tam zajrzeć...co prawda..dzikie tłumy Niemców, Anglików, Francuzów i ludzi innych narodowości mogą odstraszać, szczególnie Xs. Zniknęłam w tłumie na tyle, że moi rodzice zaczęli mnie szukać, a znaleźli mnie przemykającą pomiędzy dwoma wielkoludami, którzy nie zważając na nic atakowali swoimi cielskami pozostałych zwiedzających.
Następny dzień i jazda na łyżwach na stadionie. Ani razu nie upadłam, z czego wiele razy spowodowałam upadek..musiałam wyglądać naprawdę zabawnie tańcząc na lodzie, próbując złapać równowagę (ale co tam..i tak nikt mnie tam nie znał).
Kolejny tydzień zwiedzania różnych miejscowości zaliczony. Czas się ulokować w pokoju, z książką i herbatką, gdzie nikt mnie przez przypadek nie nadepnie, nie wejdzie we mnie, mówiąc, że mnie jakoś nie zauważył.
Trzymajcie się ;**
Wasza Xs

czwartek, 21 stycznia 2016

Jak się spakować w rozmiarze XL ?

Hej hej :)
Mówiłam wam ze jako dziewczyna XL żyje na maxa , pełnia życia. Za tym idzie kojenia moja cecha jestem strasznie aktywna ( No może nie w tym sportowym wymiarze ) mam 1000 pomysłów na minutę i jestem mistrzem w planowaniu wyjazdów , wycieczek, wakacji. Miesiąc bez choćby drobnego wyjazdu to trochę jak miesiąc stracony . Wiadomo szara rzeczywistość o której często wspominam w swoich  postach ( bo jak tu o niej nie wspomnieć ) koryguje moje plany . Ale zostawmy temat rzeczywistości w wymiarze XL. Jutro  wyjeżdżam. Niestety tylko na 3 dni ale lepszy rydz niż nic. Jadę do Zakopanego , miasta które kocham w całym jego wymiarze, miasta w którym chciałabym zamieszkać . Czasami zastanawiam się czy  w przeszłym wcieleniu  nie byłam jurną góralka, wychowująca ze swoim mężem góralem 5 dzieci. A zawodowo zajmująca się pilnowaniem owiec na hali :) Teraz pozostała mi po tym miłość do gór . A no i chyba góralskie oscypki, hałuski,moskole  zostały mi w boczkach. No dobra ale do rzeczy podróż to jedno, ale zanim wyruszy się w podróż należy się .... Spakować. I tu pojawia się problem,nienawidzę się pakować ( rozpakowywać tym bardziej )  nigdy nie lubiłam się pakować i zazwyczaj zabierałam się do tego na ostatnia chwile ...nigdy nie mogłam dopiąć walizki, bo przecież gdy ma się rozmiary XL, to i rzeczy ma się XL. A rzeczy XL zajmują ogromna ilość miejsca.Poza tym  pakując się zabierałam rzeczy na tysiące różnych wypadków : na wypadek śniegu , mrozu, deszczu, a nawet ataku kosmitów. Pakowanie wieczorem okazywało się zawsze kiepskim pomysłem, bo np. moja ukochana bluzka leżała  na dnie kosza na brudną bieliznę, a ulubione spodnie zawieruszyły się gdzieś. Lata przykrych doświadczeń z pakowaniem nauczyły mnie jednego -mojej własnej sztuki pakowania. Specjalnie dla Was przygotowałam poradnik jak się spakować szybko , dobrze i niczego  nie zapomnieć :)
1. Tydzień przed wyjazdem zróbcie orientacyjna listę rzeczy które chcecie ze sobą zabrać - żadnych konkretów po prostu wypiszcie ile potrzebujecie majtek spodni bluzek ...
2. 4  dni przed gdy znajdziecie chwile czasu przejrzyjcie czy wszystkie ubrania które chcecie zabrać są uprane uprasowane przygotowane
3. 2-3 dni przed etap którego nienawidzę  połóżcie w jedno miejsce wszystkie rzeczy które macie już przygotowane
4. 1 dzień przed  dołóżcie do przygotowywanych  rzeczy ubrania które jeszcze były w praniu czy prasowaniu
5. Wtedy tez możecie zakończyć proces pakowania odfajkowując listę z punktu pierwszego
 Ja  robię to tak ale myślę, ze ile ludzi tyle sposobów na pakowanie , każdy ma swój. Ale może mój sposób pomoże wam w tej trudnej jak dla mnie czynności
Moja walizka już spakowana , jutro rano wyjeżdżam . Myślę ze w niedziele lub w poniedziałek odezwę się  do Was ;)  i zrelacjonuje wam moja podróż . Pokaże wam tez moje ulubione miejsca w Zakopanem <3