Hej Wam ;)
Kolejny dzień, tym razem nie obyło się bez kontuzji :P. Szkoła szkołą, dom domem, ale albo przewiało mi bark, albo sobie go nadwyrężyłam (podejrzewam to 2)..chodzę teraz z plastrem leczniczym i obracam się jak robot, albo te śmieszne ludziki z Simsów, poruszające się jak małe samochodziki. Może nie bolałoby tak bardzo, gdyby nie moja głupota...wymysł pójścia dzisiaj na ćwiczenia. Objaśnię Wam mniej więcej jak to wyglądało. Uwaga...dziś był dla Xs dzień obżarstwa. Zjadłam całą czekoladę Milkę (moją ulubioną), drugą czekoladę, do tego słodką bułeczkę (nie mogłam się oprzeć...mam pod domem 2 piekarnio-cukiernie), zagryzłam to Toffifee i batonikiem (nie wliczam tu normalnego jedzenia..z nim wyszłoby więcej). Brzuch mi pękał od nadmiaru słodyczy, więc siadłam sobie na kanapie...i tu zaczął się problem. Spodnie ledwo trzymały, tak mnie wzdęło, więc pojawiły się wyrzuty sumienia..a co za tym idzie filozoficzne rozmyślania, co tu zrobić..ćwiczyć, nie ćwiczyć. Zajęcia zumba+shape o godzinie 18..a pomysłowa Xs zdecydowała się o 17.40 (idzie się ok.15min), że pójdzie. Torba spakowana w biegu, lecę, pędzę niczym ten ptak z kreskówki, wreszcie dotarłam (spóźniona, ale dotarłam). Szybko się przebrałam, zaczęły się ćwiczenia, wszystko fajnie, tylko szyja...myślałam, że nie wytrzymam z bólu. Do tej pory się zastanawiam, co mi się umyśliło. Jednak powiem Wam, że może nie jestem aż tak nienormalna (uwaga, będę się chwalić :D), gdyż jako jedyna z klasy dostałam najlepszą ocenę z wypracowania na poziomie rozszerzonym. To mi rekompensuje trudy dnia :D. Z takim oto pozytywnym akcentem w tym dniu jedzenia i bólu pozostawię Was. Mam nadzieje, że myślicie bardziej trzeźwo :P. Pewnie teraz Xl załamuje ręce nad moją głupotą :D. Oj tam. Do jutra ;)
A tak to mniej więcej wyglądało w trakcie jedzenia :D:
Trzymajcie się ;**
Wasza Xs


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz