czwartek, 4 lutego 2016

Nie odkładajcie pączków na później

Prokrastynacja-notoryczne odkładanie zadań na później.  Jest to pojęcie,które przeczytałam czekając u kosmetyczki w jakimś zeszłorocznym wydaniu Glamour. Od razu zorientowałam się,że chyba jest to kolejna cecha dziewczyny Xl. Może nie w 100%,bo przecież jedzenia nie odkłada się na później.Myślę,że moją zdolność do prokrastynacji już poznaliście.Bo przecież post o powrotach miał ukazać się już w poniedziałek,a koniec końców ukazał się prawie tydzień później.Ten post,który właśnie czytacie też ukazać miał się znacznie wcześniej.Kocham odkładać rzeczy na później.Jestem w tym mistrzynią.Bo post,który miał powstać na początku tygodnia (jak ten ) dziwnym trafem powstaje w czwartek.W poniedziałek trzeba było przecież obejrzeć M jak miłość,we wtorek nagłe obowiązki przysłoniły mi cały świat,a w środę zamiast pisać do Was, wolałam się spotkać z XS na spotkaniu w rozmiarze M.W czwartek wyjścia nie było napisać post trzeba było. Myślę,że w sumie dobrze się zdarzyło,że pisze do Was właśnie dziś. Mamy czwartek -- TŁUSTY czwartek .Jak wygląda menu dziewczyny XL  w ten dzień? Pączek na śniadanie,obiad i kolację. No dobra może nie aż tak , bo pewnie ku wielkiemu Waszemu zdziwieniu fanką pączków nie jestem ,ale z drugiej strony jak tu przegapić okazję na bezkarne zjedzenie czegoś słodkiego? Kilka pączuszków na koncie dziś już mam :)
Dziś post zdecydowanie krótszy :) niestety nie mogę akurat dziś dodać zdjęć z Zakopca,ponieważ piszę do Was z Ipada i mam problemy z przesłaniem zdjęć :) Myślę,że pojawią się w weekend
Teraz dobranoc,słodkich ( tylko takich może Wam życzyć dziewczyna XL) snów :)

Ps Lecę zjeść kolejnego pączusia,a co tam , może ten akurat pójdzie w cycki zamiast w biodra :)
 A tu cudowna  piosenka na dobranoc

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz