Zgodnie z umową rozpoczynam swój maraton -MARATON Z ŻYCIA XL .Mam nadzieję,że podobnie jak XS uda mi sie dodawać posty przez cały tydzień.
Na razie piszę do Was z kanapy, wymęczona po całym dniu i lekko chorawa :( wirusy są wszędzie....
Dzisiejszy dzień zaczęłam punktualnie 6:10 no dobra punktualnie to zadzwonił mi budzik, ja wstałam nieco spóźniona. Spowodowało to,ze cała moja poranna toaleta, ubieranie,śniadanie musiałam robić sprintem. 7:20 wyjazd do szkoły, chodzę do skzoly w innym miescie wiec dojazd zabiera mi codziennie niestety około 20-30 min. Ale ten cudowny czas w aucie wykorzystuje na krótka drzemkę,albo rozkoszowanie sie dobra muzyką. Potem szkoła, jak prawie codziennie spędziłam w niej 8 godzin... Dzis az 4 rozszerzenia na mnie czekały. Praktycznie nic ciekawego sie nie działo. Od poczatku wiedziałam ,ze ten dzien nie bedzie moj, bo kiedy poszłam do sklepu po moj zestaw przetrwalny czytaj kawa i ciastko z marmolada, ciastek juz nie było .....Ból dziewczyn XL. Naprawde nie wiem kto jest az tak pazerny,aby wykupić wszytskie ciastka przed 8:50!!! Dajcie spokój, biedna XL miała popsuty dzień i musiałam sie zaspokoić jedynie kawą. To i tak było dla mnie zbawienie. Pobudki to nie jest moja mocna strona . Jak zwykle po feriach dzien w klasie zleciał nam na opowiadaniu,gdzie kto był,co kto robił.Ze szkoły o 15:15 wyszłam kompletnie wypompowana. Jeszcze jakby tego wszytskiego było mało ostatnia lekcja - matematyka . Czy serio Ci nauczyciele myślą,ze o tej godzinie mozna myśleć nad ciągiem arytmetycznym. Po wszystkim czułam sie jakby ktos walnął mnie młotem w łeb. Potem szybko zjadłam male co nie co, bo o 16 rozpoczynałam korki na drugim końcu miasta. Uff juz prawie koniec mojego superośrodki poniedziałku 2 godziny koreczków 30 min dojazdu i moi drodzy o 18:30 zameldowałem się w domu...w końcu. Obiad, lekcje i tak oto jestem tutaj, lekko chora, kompletnie wyczerpana i juz oczekująca weekendu. Jestem ciekawa co Wam przyniósł dzisiejszy dzień ? Był tak samo męczący,szary,deszczowy, jak mój ?
Trzymajcie sie ciepło w te szare dni :(
Wasza XL
Zeby dopasować sie do pogody za oknem,dzis cały dzien ta piosenka leci mi w uszach :)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz