Ostatnio miałam tydzień jeżdżenia po różnych miejscowościach..co prawda, przy okazji, ale to i tak nie zmienia faktu, że sobie pozwiedzałam. Będąc w Krakowie odwiedziłam galerię, a tam..pełno odszykowanych mężczyzn i kobiet. Dziki tłum opanowany szałem zakupów i radością z dobrze wydanych pieniędzy..a ja, mała kobietka, robiłam slalomy, zwody, uniki, zmiany tempa..a wszystko po to, żeby Ci ludzie mnie nie stratowali.
Bycie Xs wiąże się z ciągłym strachem przed typowymi miłośnikami takich sklepów jak McDonald's, KFC, Burger King, itp, którzy pewni swoich racji, idą przed siebie, a ludzie w ataku paniki odskakują spod ich nóg. Jednak gorszą sytuacje stanowi, kiedy ci pożeracze fast-foodów spotkają się ze sobą na drodze..wyglądają wtedy jak dwaj zawodnicy sumo szykujący się do ataku. Nigdy nie widziałam końca tego mierzenia się na spojrzenia, bo czmychałam gdzieś z boku, wykorzystując zastopowanie się przemarszu dzikiego tłumu. W takich przypadkach uważam jednak, że rozmiar ma znaczenie..oni mają pewność siebie w rozmiarze Xl a nawet XXL.
Co do chodzenia po sklepach, to wszyscy dobrze wiedzą, że tego nie lubię..jednak mama nie chciała wybierać za mnie i wysłała mnie do kilku. Wiele rzeczy mi się podobało, nawet opanowała mnie radość, że będę je miała. Jednak przy rozmiarach zaczął się problem..wszystkie Xs i S wyprzedane, a w reszcie, znając życie, będę wyglądała jak w worku. Wtedy zaczęły się moje rozważania..dlaczego te rozmiary są tak szybko wyprzedane. Wszystko się wyjaśniło, gdy w przymierzalni zobaczyłam grupkę odszykowanych dziewcząt, które niczym hieny pilnowały swoich łupów, wydając resztki kieszonkowego. Zastanawiające jest, dlaczego każda z nich, pragnąc być tak piękną, szczupłą i powabną, namawiała inną, żeby wzięła coś, w czym będzie wyglądać gorzej od niej. Czy aż tak liczy się wygląd, uroda?
Kolejnym z moich przystanków był Ostrowiec Świętokrzyski i mój ulubiony "Pasta Land". Makaron z sosem nr 3 zawrócił mi w głowie. Do tego świeżo wyciskany sok i już czułam się świetnie. Wszystko świeże, zdrowe, podane w nietypowy sposób, bo w kubeczkach i takie pyszne. Jak kiedyś będziecie w Ostrowcu, to możecie się udać na ulicę Młyńską i tam zajrzeć ;) My byliśmy zadowoleni. A tak to mniej więcej wyglądało:
Tym jedzeniowym akcentem zakończę. Trzymajcie się ;**
PS co do Twojego teściku Xl to nie wyobrażam sobie nie pójść do kina bez popcornu i zasypiając zastanawiam się co zjem na śniadanie, bo moja lodówka zdąża opustoszeć przez noc :D
PS co do Twojego teściku Xl to nie wyobrażam sobie nie pójść do kina bez popcornu i zasypiając zastanawiam się co zjem na śniadanie, bo moja lodówka zdąża opustoszeć przez noc :D
Wasza Xs.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz